Z tego, co pamiętam, to rok temu nie wypowiadałem się na Hive/Peakd na temat Marszu Niepodległości, więc będzie to mój pierwszy raz. Przez wiele lat broniłem tego wydarzenia oraz część jego uczestników. Choć już wtedy byłem przeciwnikiem narodowców, bo jak słusznie zauważył Janusz Korwin Mikke, ci "Mają gwóźdź w mózgu", to zdawałem sobie sprawę z prowokacji i nie tylko. Wtedy jednak były podstawy do tego, by ich bronić, bo Straż Marszu dość szybko pacyfikowała większość incydentów, było dużo elementów patriotycznych (jakieś aranżacje historyczne, rodzice z dziećmi), no i Antifa oraz policja (lub inne służby będące na pasku państwa) prowokowała narodowców, co nieco rozmywało odpowiedzialność. Dowód - podpalenie ambasady Rosyjskiej, co zrobili politycy PO, a nie Narodowcy. W nagraniach udostępnionych przez WikiLeaks były rozmowy polityków, w których głośno o tym mówili, że udało im się zwalić winę Sebiksów.
Wczoraj jednak w końcu przestałem ich bronić. Z kilku powodów - mówię to z ciężkim sercem i niechętnie, ale Trzaskowski miał rację - MN powinien zostać zablokowany już na starcie ze względów sanitarno-epidemiologicznych. Powiecie - "ale jak to, przecież lewica i inni ludzie mogli sobie wyjść". Nie, nie mogli, ale to był zwykły zryw ludzi, a nie pieczołowicie zaplanowane wydarzenie, więc było ku temu uzasadnienie. A że Czaskoski uczestniczył w tym marszu antyaborcyjnym i do niego zachęcał? No cóż, to hipokryta, na dodatek kretyn, więc nie będę tego szerzej komentował.
Drugi powód - rozpierdalanie stolicy, rozwalenie sklepu Empik, próbę kradzieży bankomatu Eurocash. Narodowcy, którzy od lat tasują się do tego, że są lepsi od tej "zlewaczałej hołoty bez wartości", pokazali wczoraj że niespecjalnie od nich odstają. Piękne wartości, niszczenie prywatnej własności i kradzież cudzych pieniędzy. O ile wcześniejszy burdel dało się przeżyć (łatwo mi się mówi, bo nie mieszkam w Warszawie), a część odpowiedzialności spływała na współwinną lewicę, która celowo prowokowała narodowców, o tyle w tym roku nie było żadnych prowokacji. Ja wiem, że ten kretyn Bąkiewicz mówi co innego, narzeka na policję, ale nie wierzę jemu. Czemu?
Z trzeciego powodu - był przy podpaleniu mieszkania i nic w tej sprawie nie zrobił. W ogóle, żaden narodowiec nie złapał za chabety ludzi, którzy mogli rzucić racą, tylko stali i darli mordy, jak zwierzęta z zoo. Nie mogę znaleźć teraz tego zdjęcia w wyższej rozdzielczości, ale wczoraj i dzisiaj latało po internecie. Skoro Bąkiewicz był na miejscu w tym czasie i nie widać, by cokolwiek zrobił, to jako organizator ponosi 100% odpowiedzialność.
Mam nadzieję i życzę wam tego, by policja się wami w końcu zajęła. Tak jak przez laty krytykowałem działania państwa z inwigilacją Was, czy wzywaniem na posterunki policji przed 11 listopada, tak wczoraj przekroczyliście wszelkie granice. Można się wyzywać, nieść transparenty, bo te nikogo nie krzywdzą. Słowa to słowa, ale napaść na cudze mieszkanie i próba jego podpalenia, to zezwierzęcenie.