Od jakiegoś czasu trwają prace parlamentarzystów i ludzi z branży ws. legalizacji marihuany na terenie Polski. Jak wynika z filmików Metosława i Mopsa, to współpraca przebiega całkiem dobrze i powoli idą do przodu z jakimiś konkretnymi pomysłami. Podjęli decyzję, by skupić się na jednej sprawie i jednym hasztagu. Chodzi o uniewinnienie Mariana, Pana którego znam jedynie z wywiadu Metosława i paru zdań w jednym vlogu Mopsa. Pan Marian nie udzielił zbyt dużo informacji o sobie, ale wygląda na kumatego człowieka, który ma duże pokłady Rozumu i Godności Człowieka. Prowadzi własną firmę, płaci ZUS, pozostałe podatki, nie wygląda jak zaniedbany hipis, podchodzi poważnie do życia - nie pali marihuany, jeśli nie jest to czas wolny. Tym samym zachowuje się jak każdy, zdroworozsądkowy miłośnik konopi - korzysta z nich, gdy nie pracuje i ma odpowiednio dużo czasu na wytrzeźwienie. Jest to też człowiek chory, któremu standardowa medycyna nie była w stanie pomóc, za to konopie jak najbardziej. Nie podał szczegółów, ale na tyle na ile znam Metosława z jego filmików na YT, to wierzę że nie rozpowszechnia fake newsów.
Zakładam też, że gdyby Pan Marian musiał pokazać papiery od lekarza udowadniające jego deklaracje, to byłoby na nich to samo, co powiedział. Czemu zrobili dobrze, że skupili się na jednej sprawie zamiast kilku? Przyczyny są proste - gdy ma się ograniczone możliwości, środki i media, to lepiej skupić się na wypromowaniu jednej sprawy w różnych środowiskach. Tym bardziej, że Pan Marian jest raczej czysty (pomijając sprawę z marihuaną) i faktycznie chory, przez co można pozyskać głosy z różnych stron. Młodzi w większości go raczej poprą, tak przynajmniej wynika z badań opinii publicznej co do ewentualnej legalizacji. Co innego w przypadku starszych osób, które z oczywistych przyczyn są co do tego co najmniej sceptyczne. No ale w sumie im się nie dziwię, w końcu są najmocniej podatni na propagandę katolików, katolickich i konserwatywnych szurów. Dlaczego rozdzieliłem te grupy? Bo o ile jeszcze mogę zrozumieć postawę katolików i księży, którzy krytykują nadmierne stosowanie JAKICHKOLWIEK używek (czyli również kawy, cukru, a przede wszystkim alkoholu, czy nadmiaru telewizji, komputera), o tyle nie mogę zrozumieć szurów, którzy demonizują marihuanę, stosując zazwyczaj brednie, a nie argumenty. Np. jakieś bzdury na temat wypadków samochodowych czy coś. To tak jakbym ja używał argumentu, że powinniśmy zakazać alkoholu, bo część idiotów jeździ po pijaku. Nie, zamiast tego należy wprowadzić medyczne normy, które będą jasne i zrozumiałe dla obywateli oraz policji. Równocześnie należy surowo i bezwzględnie karać wszystkich tych, którzy łamią te normy i jeżdżą pod wpływem. Napiłeś się butelki piwa? Wziąłeś parę buchów marihuany? To nie wsiadasz do samochodu przez co najmniej przez kilka godzin. Jak wypiłeś/wypaliłeś więcej, to wsiadasz dopiero następnego dnia. Marihuana wbrew temu, co mówią szury i konserwatyści, wcale nie jest taka szkodliwa, pokazują to np. oficjalne badania. Uzależnia, to fakt, ale nieporównywalnie słabiej od alkoholu. Oczywiście, nie oznacza to, że mj to samo dobro. Ma kilka wad, ale gdyby zlikwidować wszystkie rzeczy na podobnym stopniu zagrożenia, to powinniśmy wyrzucić do śmieci TV, drastycznie ograniczyć internet, przestać jeść i pić wiele rzeczy ze sklepu, rzucić papierosy, alkohol, ruszyć tyłek do codziennych ćwiczeń. Zamiast tego mamy lek na kilka chorób, gigantyczne zyski do budżetu, czysty towar, wiele miejsc pracy i towar, który moglibyśmy eksportować za granicę, a nie sprowadzać z Izraela, czy Kanady.