Bardzo rzadko sięgam po książki typu „poradnik”. Zwłaszcza po poradniki „lifestylowe”, choć przyznam, że nieraz tytuł typu „jak żyć lepiej” kusi, bo kto nie chciałby przeczytać książki, która w cudowny sposób odmieni jego życie?
Cierpię jednak na ciężki przypadek bałaganizmu, a ostatnio również zbieractwa, dlatego gdy pewnego dnia w biedronce ujrzałam dwupak książek Marie Kondo pt. „Magia sprzątania”, kupiłam go. Nie bez znaczenia był fakt, że było to przed jakimiś świętami i czekały mnie przedświąteczne porządki, co w moim przypadku nazwałabym „przedświątecznym odgruzowywaniem mieszkania”.
O Marie Kondo wówczas w Polsce jeszcze niewiele osób słyszało, w tej chwili pewnie jest inaczej, gdyż na platformie Netflix można obejrzeć jej program. I opinie są różne.
Marie Kondo jest Japonką i różnice kulturowe aż biją po oczach. Uderza zwłaszcza szacunek do rzeczy, traktowanie domu (mieszkania), który fizycznie jest dla europejczyka miejscem gdzie śpi i je, jako takie, które posiada duszę. Jednak ten szacunek do przedmiotów pozwala jej bezkompromisowo pozbywać się tych, które zagracają mieszkanie.
Książki, które kupiłam to „Magia sprzątania” i „Tokimeki. Magia sprzątania w praktyce” i przeczytałam obie, i szczerze mówiąc, aby zapoznać się z autorską metodą sprzątania Marie Kondo („konmari”), wystarczy jedna. Najlepiej ta druga, bo oprócz opisów posiada liczne ilustracje pokazujące jak składać poszczególne części odzieży. Pierwsza jednak wprowadza nas w sposób podejścia do bałaganu i przedmiotów w naszym otoczeniu. Opisuje jak selekcjonować rzeczy, aby pozostawić te, które dają radość. Marie przytacza w niej również wspomnienia z własnego życia. Opowiada dlaczego czuła ciągła potrzebę porządkowania rzeczy i jak drogą prób i błędów dochodziła do swojej metody oraz jak pomagała sprzątać swoim klientom.
Metoda konmari ma sprawić, że pozbędziemy się bałaganu raz na zawsze. Czy udało mi się to po przeczytaniu tych książek? NIE. Ale powód jest prosty – nie stosowałam się ściśle do postawionych tam zasad. Nie zrażam się, bowiem czasami trzeba kilku podejść nim nastąpi to zdecydowane ostateczne porządkowanie i kilka wolnych dni, aby doprowadzić je do końca. Przydaje się też wsparcie i akceptacja w tych działaniach od innych osób, z którymi mieszkamy.
Jednak nauczyłam się dzięki „Magii sprzątania” kilku ważnych rzeczy: praktycznych – jak składanie ubrań i przechowywania papierzysk, jak i takich bardziej odnoszących się do ogólnego samopoczucia – nauczyłam się cieszyć tym, co posiadam i pozbywać się rzeczy, które nie dają mi radości. Ciekawe jest to, że wiele z zasad sprzątania Marie Kondo może mieć wpływ na postrzeganie innych spraw – relacji z ludźmi czy myśli, które zaprzątają głowę.
„Magia sprzątania” jest poradnikiem, który szczerze polecam osobom, które chcą coś uporządkować w swoim życiu, bo okazuje się, że porządek „fizyczny” ma ogromny wpływ na porządek w innych sprawach.