Biedronka od poniedziałku wycofała produkty pochodzenia rosyjskiego i białoruskiego ze swojego asortymentu. W niedzielę pracownicy mieli za zadanie poszukać na sklepie w/w produktów i usunąć je z półek sklepowych. Artykuły mają wrócić spowrotem do centrum handlowego Biedronki.
zdjęcie: Polsat News
Jeśli na półkach sklepowych znajdziecie jaki kolwiek produkt z tych pułek to i tak nie będzie można go kupić. Produkty są zablokowane w systemie kasowym, a kasjerka ma obowiązek produkt zabrać i poinformować dlaczego. Produkty te też nie przejdą przez kasy bezobsługowe, przy próbie zakupy rozlegnie się głośny komunikat.
Nie wiem jak inne dyskonty, ale podobno Lidl zrobił to samo. Niestety nie mam takiego potwierdzenia. Zastanawiam się tylko do kąd poprowadzą takie działania. Czy to pomoże żeby głupi Putin zakończył wojnę. Czy wogóle te wszystkie ograniczenia płynące prawie z całego świata coś dadzą?
Czy boję się wojny?
Tak boję się, nie wpadam w panikę, nie robię zapasów, nie kupuje paliwa do karnistrów, ale jednak boję się że to przerodzi się w wojnę która przeniesie się na tereny Polski. Nie boję się o siebie, boję się o żonę a zwłaszcza dzieci. O to co z nimi się stanie, czy uda im się w razie czego uciec i przeżyć. W sumie mają gdzie, uciekną do Anglii lub Hiszpanii, ja natomiast zostaję.
Życiowa decyzja
Powiedziałem o tym żonie, nie była zadowolona, ale wrazie czego czuję że muszę tu zostać i walczyć.
"Przecież ledwo chodzisz?" - no to co ale strzelać mogę - odpowiedziałem, pomyśl co będzie jak wszyscy uciekną, kim będziemy bo napewno nie Polakami. Bo Polski już nie będzie.
Popłakała się. Nie powiem jest mi przykro że jej to powiedziałem, ale chce żeby wrazie czego była z tym uświadomiona. Nie chce aby dowiedziała się w ostatniej chwili. Mam nadzieje że ta cała wojna zakończy się w najbliższym czasie i ktoś mądry zrobi to co powinno się zrobić z Putinem.
Nie jestem sam w tej decyzji, mój kuzyn zrobi to samo, jemu będzie łatwiej nie ma rodziny, jedyną rodziną jestem w sumie ja. Rozmawialiśmy o tym już tydzień temu i obaj podjęliśmy decyzję że zostajemy żeby walczyć. Najważniejsze jest to żeby kobiety i dzieci przetwały i żeby Polska przetrwała, żeby nasze rodziny wrazie czego miały gdzie wrócić i żyć.
Mam też nadzieję że prezydent Rosji w obliczu presji i porażki z Ukrainą nie zechce wywołać wojny atomowej, bo wtedy wojna będzie trwała 30 minut może chwilę dłużej i być może ludzkość przestanie istnieć. Wtedy już o nic nie będę się martwił ani walczył.
Przepraszam Was że napisałem to teraz kiedy czasy są niepewne, ale miałem taką potrzebę. Może wpadam w depresję a może włącza mi się patriotyzm. Sam nie wiem, ostatnio źle sypiam, cały czas myślę o tej cholernej wojnie, zastanawiam się jak to będzie jak Putin napadnie też na Polskę. Czy rano nie obudzę się w innym świecie, w świecie z czołgami za oknem. Boję się!