Jest wielu oszustów którzy opracowują nowsze sposoby oszustw. W swojej pracy spotykałem tego bardzo dużo, w pewnym momencie znałem już wszystko. Schematy powtarzały się notorycznie. Pomysłodawcy dodawali tylko nową oprawę wykonania, czasami lepszą czasami gorszą. Zawsze jednak zadziwiało mnie to w jaki sposób i z jaką łatwością nabierali swoich potencjalnych klientów.
zdjęcie z google.pl
Na Śląsku działał sobie pewien oszust podający się za komornika mającego dostęp do wielu fantastycznych i atrakcyjnych cenowo rzeczy, obiektów i pojazdów. Miał też wspólniczkę tzw naganiaczkę. Jej zadaniem było w rozmowach z ludźmi wyciąganie informacji w co potencjalny klient chce zainwestować lub co potrzebuje kupić (samochód, dom, maszynę rolniczą). Kiedy już wiedziała co potrzeba, rozmowę sprowadzała na nowy temat. Miała mieć znajomego komornika mającego dostęp do licytacji, który mógł za rozsądne pieniądze spełniać marzenia swoich klientów. Wystarczyło tylko spotkać się z nim i pogadać, odpalić tysiaka i wpłacić 50 % wartości licytowanego towaru.
Ponadto każdy kto znalazł nowego chętnego klienta dostawał upust 10 procent. Biznes się kręcił. Pieniądze spadały z nieba jak kasza manna.
Komornik i jego wspólniczka znikali tydzień przed terminem licytacji komorniczej. Wyjeżdżali z danego terenu , zmieniali dokumenty, wygląd i zaczynali od nowa. W ten sposób nabijali ludzi w butelkę kradnąc kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. Poszkodowani zgłaszali się na policję, oni rozkładali ręce, wszczynali poszukiwania tylko tak naprawdę kogo.
Oszuści widząc że za mocno pali się już im grunt pod nogami, likwidowali swój interes i znikali za granicą. Tam odczekiwali rok może dłużej i wracali z nowym pomysłem, np na terenach pomorskich oferując maszyny rolnicze. Na każdym terenie było to co innego, wszystko zależało od pory roku i zapotrzebowania. Wielu z oszustów nie zostało jeszcze złapanych i szatkują kasę gdzieś w Polsce. Ale jak to niestety bywa przychodzi kolej na każdego.
Rutkowskiemu przy pomocy swoich pracowników takich jak ja udało się kilku nakryć i zatrzymać.
Przy każdej próbie zatrzymania zawsze podpieraliśmy się policją. Zawsze przy oszustach znajdowaliśmy masę fałszywych dokumentów urzędowych i masę skradzionych tożsamości. Często zastanawiałem się jak Ci ludzie żyją? Przecież cały czas są na bombie zegarowej która w każdej chwili mogła eksplodować.