Współczuję, nie dawno przerabiałem podobny temat tylko z córką. Szlag człowieka trafia na to wszystko, człowiek zdąży się przekręcić za nim otrzyma pomoc.
Współczuję, nie dawno przerabiałem podobny temat tylko z córką. Szlag człowieka trafia na to wszystko, człowiek zdąży się przekręcić za nim otrzyma pomoc.
RE: Wizyta na ostrym dyżurze