Jakby co, to fasolki też wymiatają. To nie są (jak w innych piosenkach) cztery nutki na krzyż na półtora instrumentu, tylko pełnowartościowe utwory z szerokiej gamy gatunków muzycznych. Niektóre utworki nadal mnie ruszają (i to nie tylko z powodu nostalgii), chociaż w moim wieku ludzie już czasem miewają wnuki, które mogłyby tej muzyki słuchać.
Gdyby podmienić teksty, wokalistów na dorosłych i wydać płytę(-y), to pewnie osoby, które utworów nie znają (mam nadzieję, że takich nie ma) pewnie nawet by się nie zorientowały, że słuchają muzyki dla ludzi w jednocyfrowym wieku i niewiele starszych.
Za mało jest wykonawców, którzy traktują dzieciaki jak pełnowartościowych słuchaczy.
RE: Piosenki, które warto śpiewać dzieciom na dobranoc