Pamiętacie jak się oglądało filmowe nowości u siebie w domu, zanim w polskich domach pojawił się w miarę niezły internet? 😉 Czuję się jakbym się cofnął o kilkanaście lat. Nawet w moim miasteczku, które liczyło sobie 8-10 tysięcy mieszkańców były co najmniej 3 wypożyczalnie kaset VHS.
Tym młodszym, którzy urodzili się za późno lub byli zbyt młodzi, też polecam obejrzeć. Ciekawy wywiad, w którym dowiecie się paru informacji, jak to dawno temu było. Jako ciekawostkę dodam, ze w Japonii wypożyczalnie funkcjonują o wiele lepiej niż w Polsce, ale to wynika z ich mentalności i krytyki piractwa.