Na tej plaży mógłby odpoczywać Odyseusz w trakcie powrotu z wojny trojańskiej do Itaki. Nie powstydziłby się Homer umiejscowić go na Voidokili, a w dzisiejszych czasach plaża tak mogłaby posłużyć za scenerię jego fantastycznych przygód. W bajeczny sposób ukształtowana przez naturę tworzy okrąg w kształcie litery omega.
Gdy ujrzałem ją w całej okazałości brakowało mi tylko statku z piracką banderą między górującymi nad nią skałami. Prawdopodobnie jest to jedyna z najpiękniejszych plaż Peloponezu, znajdująca się w jego południowo-zachodniej części. Najlepszą bazą wypadową w jej kierunku to miasto Kalamata lub miasto Pylos oddalone od niej około 12km. Niestety żeby ją zobaczyć i zanurzyć się w lazurowym morzu musiałem przejechać prawie cały Peloponez, ale wierzcie warto było.
Odnalezienie jej sprawiło mi trochę kłopotów, ale z pomocą mapy i dobrych ludzi dotarłem do wymarzonego celu. Szczególną uwagę należy zwrócić na końcowym odcinku drogi, a zwłaszcza trzeba uważać na podwozie samochodu.
To prawdziwa dzika plaża, jednak nie brakuje na niej turystów, także tych opalających się inaczej. Każdy pragnie czerpać siły z tak pięknych widoków. Całą plaże można spacerem przejść w 10-15 min, w najszerszym miejscu zatoczka ma około 500 m. Niestety zabrakło mi czasu na wspinaczkę na górujące nad nią wzgórza, na których znajdują się ruiny starego zamku Navarino z pięknym widokiem na Voidokilie. Do dziś żałuję zdjęć, które byłbym w stanie tam zrobić.
Warto również zwrócić uwagę na lagunę, która znajduję się zaraz za wydmami plaży. Laguna Gialova i obszar do niej przyległy to rezerwat przyrody z około 258 gatunkami ptaków.
Nie dotrzecie tu z żadną wycieczką fakultatywną, ale będąc na Peloponezie nie odwiedzić tego uroczego zakątka byłoby wielką stratą. Wyjazd na plażą musicie zorganizować sobie sami, ale zapewniam was nie będziecie tego żałować.