Witajcie 😉
Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moją kolejną wyprawą w góry, którą na pewno zapamiętam do końca życia. O czym mowa ? O Czerwonych Wierchach. To masyw górki, którym biegnie granica polsko - słowacka. Położony jest m.in. nad Doliną Kościeliską, o której co nieco już wspominałam 😎
Dlaczego są wyjątkowe ?
Czerwone Wierchy tym różnią się od innych, że w ciągu wyprawy jednodniowej można zdobyć 4 szczyty, a nawet 5 jeżeli ktoś chciałby wybrać się jeszcze na Giewont. Bo z jednego ze szczytów na wspomniany Giewont jest jak rzut beretem.
Ile mają szczytów ?
Czerwone Wierchy składają się z:
✅ Kopy Kondrackiej – 2005 m
✅ Ciemniaka – 2096 m
✅Małołęczniaka – 2096 m
✅ Krzesanicy – 2122 m
Kiedy najlepiej się tam wybrać?
Ten masyw górki najbardziej przyciąga turystów jesienią, czyli wrzesień, a nawet październik (tylko trzeba liczyć się z tym, że dzień staje się krótszy, więc może nam braknąć czasu na przejście wszystkimi szczytami tak, żeby zdążyć przed zmrokiem). Dlaczego jesień? Dlatego, że wtedy te góry przybierają kolor brunatny, a nawet czerwienieją. To z kolei nadaje im wyjątkowy, charakterystyczny urok 😍
Przejście Czerwonych Wierchów
Aby przejść Czerwone Wierchy, jako dla osoby o średniej kondycji, w sezonie letnim i bez zatrzymywania potrzeba ok 9,10 h, a długość trasy w obie strony wynosi ok 17,5 km 👇
Widok na Zakopane
Ja byłam na Czerwonych Wierchach w październiku 2015 r. Ze względu na czas, byłam tylko na 3 szczytach: Ciemniaku, Krzesanicy i Małołęczniaku. Zapamiętam te góry do końca życia, bo chwilę przed schodzeniem dowiedziałam się, że muszę zejść po stromej, gładkiej skale przy użyciu łańcuchów. Gdybym wiedziała o tym wcześniej, na pewno nie godziłabym się na taką wyprawę, ale wtedy nie miałam wyjścia, jakoś zejść musiałam. Nogi miałam jak z waty, a później długo nie mogłam dojść do siebie. No ale w końcu to kolejne doświadczenie w życiu 😁
Pozdrawiam 😉