Historia będzie krótka, ale wstrząszająca. Nie obyło się bez płaczu dzieci...Co ja o tym sądzę?
Niedziela, jakiś plac zabaw i moje dziewczyny w piaskownicy. Oczywiście wokół inne dzieci, a na ławkach ich rodzice. Bez zagłębiania się w nieistotne szczegóły: pewien chłopiec uparcie chciał odebrać mojej Łucji łopatkę, a ona nie miała zamiaru mu jej oddać, zaproponowałam chłopcowi by dał Łucji swoją łopatkę na zamianę, lecz nie chciał. Chłopiec nie odpuszczał. Ciągnie z jednej, Łucja z drugiej strony, chłopiec puścił łopatkę i oboje upadli. Młody płacze, podchodzi jego mama.
Mama: Co się synuś stało?
Chłopiec: (pokazuje na Łucje i płacze)
Mama: Łopateczke chciałeś? No to podejdź ładnie do dziewczynki, na pewno ci da.
Ja: Nie da.
Mama: Ale czemu pani tak mówi?
Ja: Bo on już chciał jej zabrać, a ona nie chciała mu dać. Stąd ten płacz.
Mama: Czemu jej pani nic nie powiedziała?
Ja: A co miałam jej powiedzieć? Przecież to jej łopatka.
Mama: Ale przecież dzieci MUSZĄ umieć się dzielić. Mój Areczek umie.
Ja: Nie muszą. Nauczą się jak będą starsze.
Mama: TAKIE dzieci nie będą miały kolegów w przedszkolu.
Ja: Przynajmniej będą miały zabawki. :D
Tym zabawnym akcentem zakończyłam rozmowę, bo pani strasznie była zdenerwowana. Czemu uważam, że taki incydent jest wart tego żeby się tym podzielić? Otóż sprawa jest poważna...
ROZWÓJ DZIECI
Dzieci z każdym kolejnym miesiącem swojego życia się rozwijają. Znając wiek danego dziecka możemy stwierdzić na jakim etapie się teraz mniej więcej znajduje i wtedy możemy przypuszczać co powinien umieć, a czego prawdopodobnie dopiero się uczy. Moje dzieci mają obecnie dwa i pół roku i to jest czas kiedy dzieci między innymi odczuwają wielką potrzebe własności (ulubiony miś, kocyk, pieluszka). Dzieci w tym wieku owszem umieją już się bawić z innymi dziećmi i też potrafią się dzielić, ale ze względu na etap na jakim właśnie się znajdują nie zawsze mają ochotę dać coś innemu dziecku. Nie uważam żeby problemem było, że jedno dziecko nie chce dać drugiemu swojej zabawki, bo to dość oczywiste. Dziecko to też człowiek, my dorośli też nie dajemy obcym w łapy swoich telefonów.
Mało, że dzieci w tym czasie niechętnie się dzielą. To w dodatku uważają, że wszystko w zasięgu ich rączek a nawet ich wzroku jest ich. To ciężka mieszanka i wyzwanie dla dorosłych w otoczeniu dziecka. Warto trochę na ten temat poczytać lub porozmawiać z ludźmi, którzy mają pojęcie o rozwoju dziecka. Nie o wychowywaniu, tylko o rozwoju.
MOJE OTOCZENIE
Jak w razie sporu reagują moje babcie i mama? Kilka cytatów:
„Łucja daj to Liluni, bo jest mniejsza”
„Daj jej to bo płacze”
„Daj jej to albo nie będzie dziś bajek”
„Jak jej dasz, to dostaniesz cukierka”
„Nie będziesz się dzieliła to dzieci nie będą cię lubić”
Czego uczą dzieci? Przekupstwo, groźby... a przede wszystkim nauka tego, że dziecko nie posiada własnych rzeczy a przecież tak bardzo ich potrzebuje. Takim sposobem pokazujesz dziecku- daj coś komuś, bo wtedy ty też coś dostaniesz. Nie lepiej żeby dzieci chciały się dzielić bezinteresownie?
Za każdym razem gdy staram się wytłumaczyć mamie i babciom, czemu nie chce żeby w ten sposób uczyły moje dzieci to są zdziwione, oburzone i od razu zaczynają się historie o wszystkich moich kuzynkach, które umieją dzieci wychować a ja nie umiem, bo się buntuje takim metodom. A własnie jedna z moich kuzynek jest wzywana do szkoły do swojego 12-latka, bo młody nie potrafi być asertywny i wszystkie dzieciaki z klasy wchodza mu na głowe. Wraca do domu bez jakichś kart piłkarzy czy coś, bo nie umie zareagować gdy inne dzieci zabierają mu jego rzeczy.
JA
-Uczę dzieci co należy do kogo: ten telefon jest mamy i nie wolno go ruszać, ten kocyk jest Lilianki, ten kocyk jest Łucji, te pady są taty, to jest wasze łóżko, to jest łóżko rodziców.
- Podkreślam dzieciom, że nie muszą nikomu dawać swoich zabawek jeśli nie chcą, ale staram się podczas zabawy prowokować sytuacje gdy wymieniamy się zabawkami, żeby wiedziały, że takie wymiany są fajne.
-Daje małym coś na pół- jedna miseczka truskawek, jeden kubeczek z kredkami.
Muszę przy tym podkreślić, że małe bardzo ładnie się przy mnie bawią i nieczęsto są awantury o zabawki, gdy natomiast małe są u mojej mamy lub pod opieką moich babć płacz słysze bardzo często. Wiedzą, że chwila płaczu spowoduje spełnienie ich oczekiwań bez względu na to czego chcą i czy należy to do nich. Zauważam coraz częściej, że małe stosują moje zabawy w wymiany i na prawde sprawia im to radoche. Gdy przyjeżdżają do nas inne dzieci, lub gdy my wychodzimy gdzieś do innych dzieci małe lubią się dzielić, ale muszą chwilke się pobawić same. Jeżeli ktoś na dzieciach stara się wymusić dzielenie się często powoduje sytuacje zupełnie odwrotną, że dziecko nie chce się dzielić. Siedząc gdzieś z boku częsciej widać jak dzieci potrafią się wymieniać i dzielić, bez ingerencji dorosłych.
Naturalnym powinna być wolność dzieci w tym temacie. Lubisz koleżanke to dasz, nie lubisz to nie dasz. To jest TWOJE i ty decydujesz co z tym chcesz zrobić, nikt obcy nie może przywłaszczać twoich rzeczy ani decydować o tym gdzie powinny się znajdować.
Dzieci też mają swoje prawa, bez względu na to co ludzie powiedzą :)