Nie jeden człowiek chciałby zmienić w życiu coś być, wolnym…
Ale niewolnikiem pracy, czasu za pieniądzem goni…
Różne osobowości, Uwięzione w monotonii….
Sklerotyk ma nadzieje że wkrótce o tym zapomni…
Ktoś w sieci ma pseudonim i myśli że go chroni…
Jedyną rozrywką to internet, piwo i pepperoni…
W dzień u przechodniów metropolii…
Stres widać jak na dłoni, na twarzy malują się pierwsze symptomy agonii…
Wszyscy pełni życia jak z lufą przy skronii..
Jeden typ Wisi na telefonii lecz nie może się nigdzie dodzwonić…
Inny też nieznajomy, podobno rzekomy,
Po ulicy chodzi i wpierdala nieświadomym różne farmazony…
Pod latarnią jakaś stara proca stoi,
Czeka na swojego amatora, którym jest anonim…
Oni w błędnym kole toczą swój monolit,
Już ich z tego nie wyzwolisz
W błędnym kole,
oni toczą swoje role w błędnym kole…
W błędnym kole, aktorów, aktorek…
W błędnym kole…
Amatorów, Amatorek…
W błędnym kole oni toczą swoje rooole…