Polskę właśnie obiegł przypadek "Kowalskiego", który się rozliczył z kryptowalut i został wezwany do Urzędu Skarbowego w celu wyjaśnień. Nasz "Kowalski" pracował na etacie i inwestował w kryptowaluty. Poniósł stratę na kryptowalutach, więc w PIT wpisał stratę - dużą kasę zainwestował. Otóż musi wyjaśniać teraz wszystko na piśmie poprzez swoją księgową i musi jak najszybciej otworzyć działalność gospodarczą. Teraz będzie płacił składki ZUS i bawił się w papierologię, albo będzie musiał zatrudnić księgową do tych celów. Mało tego, że ma stratę teraz to jeszcze do ZUSU trzeba płacić składki i wyjaśniać wszystko urzędowi. Będzie musiał otworzyć rachunek bankowy na firmę, który zaraz bank zablokuje po przelewie z giełdy lub na giełdę, bo jeśli mamy zarejestrowaną działalność gospodarczą związaną z kryptowalutami, to banki mają takie prawo.
Dlaczego chcąc być uczciwym w stosunku do państwa, ono robi wszystko, żeby nas uziemić?