Już minął ponad miesiąc, a ja nadal nie znam Toronto i ciągle siedzę w domu, bo... jest zimno. Naprawdę zimno. I wciąż nie rozumiem tutejszej komunikacji miejskiej. Ale dziś postanowiłam wybrać się na krótki spacer w okolicach centrum.
Po drodze spotkałam taką inspirację i pomyślałam, że się podzielę. :)
W tle wieża telewizyjna...
A tu moje sobotnie zakupy, z których tworzyłam jedzenie na ten tydzień. A, i pianino elektryczne, które znalazłam koło śmietnika pod blokiem bez zasilacza... Jak przyjdzie zasilacz z amazon, to dam Wam znać czy gra :D
Najpierw zrobiłam kotlety, ale wyszły za suche, więc podam Wam przepis dopiero jak będą idealne. Ale za to kolendra jest super - polecam!
Krok drugi to pieczone warzywa: cebula, marchewka, pomidory, brukselka, cukinia, brokuły. Oregano i czosnek do zielonych, a kurkuma i papryka słodka do czerwonych.
I pieczemy!
Patent dla Was jeśli nie lubicie brukselki: surówka ze startej surowej brukselki. Jest pyszna!
A na koniec ładuję to wszystko w pojemniki i gotowe! Dajcie znać co u Was dziś na talerzu, szukam inspiracji :D