Z pewnością wielu z nas czasem zadało sobie pytanie skąd ostatnio tak rozpowszechnił się "minimalizm" - w modzie, w designie, w aranżacji wnętrz i przede wszystkim w mediach społecznościowych w popularnym znaczeniu tego wyrazu, o czym chciałabym, abyśmy dziś porozmawiali.
Myślę, że każdy z nas intuicyjnie czuje różnicę między prostotą (która jest szlachetna) a łatwizną. Minimalizm w architekturze i sztuce to przecież nic nowego, pojawił się ponad 50 lat temu. Minimalistyczne podejście do architektury Zumthora czy Tadao Ando, to świadomość materiału, formy, faktury i światła. Koncepcje Sola LeWitta, którego prace miałam okazję obejrzeć na żywo w galerii Dia:Beacon, cieszą oko i łaskoczą mózg, ale przecież są rezultatem dogłębnych analiz. Nawet prace Picassa, choć surrealistyczne, mogą posłużyć za świetną analogię, bo są wciąż krytykowane przez laików, to przecież efekt świadomej decyzji, która wynikła z lat studiów anatomii i malarstwa realistycznego (obejrzyjcie sobie prace artysty z lat 90. XIX wieku – można się zdziwić!). Nie bez powodu podkreślam świadomość, decyzję, doświadczenie i wiedzę.
Kształtowanie gustu
Bardzo często zderzam się z pytaniem, jak w architekturze czy sztuce można ocenić, czy coś jest ładne czy brzydkie lub dobre czy złe, skoro to są pojęcia tak bardzo subiektywne. Przecież ważne, co podoba się większości? Może tak, ale co z tego, jeśli większość nie wie, jak można inaczej?
Moim zdaniem należy kształtować i wypracowywać gust. Całe życie rozwijamy go, obserwując świat, ludzi, przedmioty – zauważmy, że dojrzała kobieta raczej nie ubierze się jak pięcioletnia dziewczynka. Podobają jej się inne stroje, świadomie kreuje swój wizerunek, wiedząc jakie niesie on ze sobą konsekwencje, jak odbiera ją otoczenie. Gust kreuje się wystawiając się na określone bodźce, obcując ze sztuką, architekturą, poznając jej historię i teorię. I w podstawowym zakresie szkoła powinna to nam zapewnić. Tutaj pojawia się pytanie – czy świadomość jest bezwzględnie wartością nadrzędną ponad nieświadomością – ale skoro już Sokrates uznawał wiedzę za tożsamą z dobrem, to chyba możemy przyjąć, że coś w tym jest. :-)
Dodatkowo architekt, artysta, projektant, ale także dziennikarz, aktor, prezenter... to zawody, których rolą i obowiązkiem w społeczeństwie jest kształtowanie poczucia estetyki, częściowo przez narzucanie pewnych wzorców – czy to w aspekcie wizualnym, behawioralnym, czy werbalnym itp. Możemy także mówić o guście w doborze słownictwa, zachowaniu, o dobrym smaku. Niestety większość z nas nie miała szczęścia dostąpić edukacji estetycznej w szkołach – kto miał szóstkę z plastyki za rysunek kredkami ręka w górę – dlatego nie wiemy, jak wpływa na nas nasze otoczenie, nie potrafimy docenić walorów wizualnych rzeczy, nie rozumiemy sztuki i wręcz się tym chwalimy!
I nagle lata 2010+ przyniosły triumf „minimalizmu” – białe na białym i prostokreślne. I najlepiej na instagramie.
Z czego to może wynikać?
- Niewątpliwie z przeładowania informacją. Mamy za duży wybór i nie mamy już siły wybierać. Białe i czarne pasuje do wszystkiego, nawet jak przekombinujemy z formą czy teksturą. Poza tym nie męczy oczu i jest dobrym tłem dla wszystkich kolorowych dupereli, które gromadzimy w trakcie swojego życia.
- W Polsce - być może ze znudzenia specyficzną estetyką PRL-u i lat 90-tych. Do tego wniosku skłania mnie obserwacja zupełnie innych upodobań estetycznych na Zachodzie.
- Z braku edukacji estetycznej i architektonicznej, a każdy człowiek jest sobie najlepszym architektem albo tak mu się wydaje. Szczególnie inwestor. Pamiętacie na pewno serie zdjęć w internecie typu „kościoły, które udają kury” albo konkurs „makabryła”. To się dzieje naprawdę.
- Aspekt praktyczności - może być tanio, a wyglądać względnie drogo i względnie dobrze, dopóki się nie opatrzy i nie dostaniemy doła, bo nasz własny dom stał się nie-miejscem jak poczekalnia na lotnisku u Marca Auge.
Anarchia w samym środku mojej głowy*
Badając minimalizm możemy znaleźć niespożyte źródło inspiracji w architekturze i kulturze japońskiej, ale także chińskiej i innych krajów azjatyckich. Można wręcz dojść do wniosku, że ta estetyka naturalnie wynika z filozofii wschodu, np. buddyzmu zen, gdzie cisza nie jest brakiem, wartością negatywną, a wręcz przeciwnie: pomaga wydobyć istotę tego, co w niej się odnajdzie. Przez wiele lat, częściowo zainspirowana modą na Marie Kondo, miałam na liście swoich celów: „declutter” – jednak w wymiarze umysłowym. Uprość, oczyść swoje życie codzienne, swoje relacje międzyludzkie, swoje wspomnienia, pragnienia, swoją głowę. Być może to nadmiar przedmiotów wokół Ciebie sprawia, że Twoje życie jest zbyt chaotyczne i skomplikowane, przez co miotasz się sam w sobie – wówczas pozbądź się zbędnych rzeczy – oddaj je potrzebującym albo sprzedaj, a potem zabierz bliskich, których zaniedbałeś, w podróż w miejsce, o którym marzyłeś. Skoncentruj się na tym, po co robisz to, na czym koncentrujesz się każdego dnia. Być może chwytasz się mnóstwa zajęć, których nie potrafisz ze sobą pogodzić. Czy da się wyodrębnić wśród nich jedną wspólną linię, która zdefiniuje Twoją drogę? To są rozważania, które mi bardzo często towarzyszą i dobrym narzędziem zdaje się być dla mnie brzytwa Ockhama (przypomniał mi się też cytat z Mdłości J. P. Sartre’a: „Tego właśnie należy unikać, nie szukać dziwności tam, gdzie nie ma nic.” - ale to na marginesie).
Tu podaję za Wikipedią:
"Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem"I tym akcentem zakończę ten nudnawy i paradoksalnie chaotyczny wywód, który powstał pod wpływem chwili. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii, bo bardzo mnie ten temat nurtuje!
(„Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę”)
PS. Zdjęcia prac "Wall Drawing #1085: Drawing Series–Composite, Part I–IV, #1–24, A+B" Sola LeWitta z 1968 roku zrobiłam w galerii Dia:Beacon. Prace mają wymiary ok. 5x7-11m i zainstalowano je na 9 ścianach galerii. Dziełem tutaj jest nie efekt wizualny, a koncepcja: W 1970 roku LeWitt opracował instrukcje powstania na ścianach dwunastu prac, które zostały wykonane przez dwa zespoły asystentów w 2006 roku. To te instrukcje stanowią dzieło i mogą być reprodukowane w nieskończoność. Więcej można poczytać o tym tutaj.