nie można twierdzić, że wzrost agregatu M1 w tempie 10% uszczupla nasz majątek o 10%, ponieważ w tym samym czasie wzrasta ilość dóbr i usług na rynku, polepsza się ich jakość, a także wzrasta ogólna liczba transakcji na rynku, zaspokajanych większą ilością pieniądza w obiegu. Dlatego kwestia inflacji to nie jest tak prosta sprawa, jak wyliczenie wartości agregatów (zresztą bardziej fundamentalna dla tematu inflacji jest wartość M0, kontrolowana przez bank centralny, a nie depozyty w bankach komercyjnych).
CPI jest o tyle istotne, że faktycznie podaje wzrost cen (choć pomija całą masę innych czynników), a to najbardziej uderza w konsumentów. To samo robi PPI dla producentów.
Myślę, że najbardziej istotnym wskaźnikiem jest wskaźnik zadłużenia państwa w stosunku do PKB, gdyż to zadłużanie się państwa jest głównym motorem inflacji, a nie to, że ING udzieli kredytu firmie Mietka, a Grażyna weźmie sobie nowy telewizor w ratach zeroprocentowych. Każdy kredyt producencki lub konsumencki musi być spłacony poprzez dostarczenie na rynek nowych produktów i usług, lub zredukowanie konsumpcji bieżącej.
Państwo nie musi niczego redukować i nie dostarcza żadnych usług. Dzisiejsze państwo jeszcze bardziej po prostu dociska fiskalną śrubę każdemu z nas.
RE: Rzeczywista inflacja w Polsce