W wielu miastach polski pojawiła się tego roku jakże bystra idea walki ze smogiem i paleniem śmieci za pomocą dronów które to maja radośnie latać sobie po okolicy, analizować skład dymu z kominów i dawać podstawy do wlepienia mandatów niczego niespodziewającym się Śmiecio-spalaczom.
Co w tym więc złego że miasto dba o to żebyśmy nie oddychali spalonymi butelkami po coli czy też kanapą? Aby odpowiedzieć na to pytanie zadajmy sobie najpierw na parę podstawowych pytań.
Dlaczego ludzie spalają śmieci?
Odpowiedź jest banalnie prosta: Nie stać ich na opał i próbują zaoszczędzić.
Naprawdę za tym procederem nie kryje się żadna bardziej złożona kwestia a niżeli pobudki ekonomiczne. Kiedyś bywało też że chodzi o ominięcie opłat za utylizację śmieci albo też pozbycie się ich, gdyż odbiór śmieci przez gminy nie był zapewniony. Jednak dziś gdy większość ludzi zmuszona jest aby płacić za odbiór odpadów, ten powód możemy z całą stanowczością wykluczyć, a nawet jeśli nie to i tak wciąż pozostaje on w sferze pobudek ekonomicznych.
Oczywiście spoglądając na sprawę okiem specjalisty z łatwością możemy stwierdzić, że spalanie niektórych rodzajów śmieci w wielu przypadkach nie przynosi doraźnych korzyści - gdyż wpływa niekorzystnie nie tylko na zdrowie osób zamieszkujących dany teren ale wpływa niekorzystnie na żywotność pieca oraz przewodu kominowego. W dalszej perspektywie prowadzi nas to z kolei do zwiększonych wydatków w przyszłości na ich wymianę.
Jednak świadomość w tym względzie jest oczywiście najtrudniejszą kwestią do przeskoczenia jeżeli nie niemożliwą gdyż nie mamy sposobności dotarcia do wszystkich mieszkańców z fachową wiedza z zakresu spalania i obsługi kotła.
Skąd w ogóle problem smogu?
Nasz kraj niestety należy do tych w których zapotrzebowanie na ciepło domowego ogniska, zwane fachowo ciepłem użytkowym, w większości pokrywane jest niestety przez spalanie paliw stałych w domowych paleniskach. Niema się więc czemu dziwić że wraz ze wzrostem koncentracji ludności, wzrasta zadymienie i pojawia się problem smogu.
Wykres może już trochę sędziwy ale jak przybliżenie sytuacji nadal aktualny.
Problem ten oczywiście można by rozwiązać w prosty sposób poprzez wyeliminowanie palenisk domowych i zastąpienie ich innymi formami ogrzewanie jednak przeciętnego polskiego zjadacza chleba nie stać na taki ruch gdyż zmiana typu ogrzewania to nie tylko gigantyczne koszta. Przykładowo instalacja Gazowa to dwukrotnie większy koszt niż instalacja węglowa przy czym potem ceny użytkowania również nie rysują się korzystnie dla tej pierwszej:
Z kolei Instalacje takie jak pompa ciepła których użytkowanie kosztuje mniej, potrafią kosztować nawet 15 krotnie więcej niż instalacje węglowe.
Na tych przykładach widzimy więc że przeciętny kowalski zarabiający 2000 zł na rękę miesięcznie, mimo oczywistych korzyści płynących z innych rozwiązań, ciężko będzie miał się przekonać do zmiany instalacji.
Czemu nie ogrzewanie elektryczne?
Tak naprawdę najlepszą formą ogrzewania jaką można sobie wyobrazić to ogrzewanie elektryczne. Koszt najtańszych grzejników elektrycznych to kwestia 100-200 zł. Nie wspominając o tym że wykonanie takowego grzejnika jest możliwe na własna rękę.
Wygoda oraz bezpieczeństwo ich użytkowania przy dobrze wykonanej instalacji elektrycznej jest zdecydowanie bezkonkurencyjna. Brak odpadów, możliwość regulacji temperatury w każdym pomieszczeniu z osobna, niska cena instalacji, brak rur biegnących od grzejnika do grzejnika oraz wiele innych zalet. Koszta jakie ponosimy dziś za użytkowanie instalacji tego typu są jednak zdecydowanie odpychające. Co stanowi główną barierę dla wszystkich mniej zamożnych osób.
Gdyby usunąć tą barierę podejrzewam że zdecydowana większość z nas zrezygnowała by z brudnej i kłopotliwej praktyki palenia w piecu na rzecz elektryczności lub też innych form ogrzewania Problem smogu i pieców by znikł a wychodząc zimą na spacer moglibyśmy oddychać pełna piersią bez obaw że wzbogacimy nasz organizm o kilka nowych niechcianych produktów spalania śmieci i paliw stałych takich jak WWA, tlenek i dwutlenek węgla, dwutlenek siarki, metale ciężkie, kadm, chlorowodór czy cyjanowodór.
Jednak nasze „mondre” głowy zamiast tego myślą nie nad tym aby znaleźć sposoby na obniżenie cen prądu dla tych którzy zdecydują się założyć sobie instalacje elektryczną czy tez zrównywaniem cen pomp ciepła do poziomu na którym będzie na nie stać przeciętnego kowalskiego, Albo też nad rozbudową infrastruktury energetycznej aby prywatne kotły zastępować np. elektrociepłowniami lokalnymi które to tak samo jak elektrownie dysponują odpowiednimi filtrami sprawiającymi że spalany w nich węgiel praktycznie nie wydziela przez komin dymu.
„Złotym” rozwiązaniem okazuje się inwigilacja i wlepianie mandatów przy akompaniamencie oklasków uradowanych mieszkańców.
Drodzy mieszkańcy klaśnijcie się w czoło.
Właśnie w kilku prostych pytaniach dowiedliśmy że główną przyczyną smogu jest BIEDA. W szczególności ubóstwo najbiedniejszych mieszkańców bo to oni bardzo często uciekają się do spalania śmieci starych mebli opon i innych wymyślnych staroci.
Na litość wszystkich bogów! czy naprawdę więc można sądzić że wlepianie mandatów ludziom którzy i tak już ledwo wiążą koniec z końcem sprawi że zniknie smog i problem spalania śmieci?
Twierdzenie to jest tak samo logiczne jak dolanie benzyny do ognia w celu ugaszenia go. Ok może ci których złapiemy będą na celowniku i będą zmuszeni zmienić swoje postępowanie jednak kara jaka dostana do spłaty może ich jedynie wpędzić w jeszcze większe tarapaty. To w taki sposób właśnie tworzy się szarą strefę, bezdomnych czy też światek przestępczy i korupcję za które potem MY zapłacimy.
Ludzie ukarani za to że chcą bowiem zaspokoić jedną z podstawowych potrzeb jaką jest ogrzanie swojego domostwa, rzadko kiedy potulnie przyjmują reprymendę a raczej dostają wku*** i jeszcze bardziej nienawidzą wszystkich wokół.
Inna sprawa to sprawa kosztów tego przedsięwzięcia. Liczne gminy chętnie chcą przeznaczyć na te cele setki tysięcy złotych a roczne utrzymanie ekipy która się tym będzie zajmować i sprzętu wyniesie pewno drugie tyle. A to wszystko ma nam przynieść jedynie korzyść w postaci ograniczenia spalania śmieci?!
Czy nie można by tych pieniędzy przeznaczyć na dofinansowania do elektryczności, gazówek solarów czy pomp ciepła dla tych najuboższych mieszkańców którzy potencjalnie mogą spalać śmieci?! Przecież w ten sposób nie dość że się pozbędziemy problemu śmieciospalaczy to w ogóle wyeliminujemy smog, nawet ten „dobry” ze spalania węgla.
A przecież to właśnie spalanie w ogóle czegokolwiek jest tu największym problemem. Smog zabija ludzi, sprawia że chorują, czasem nawet powoduje wypadki drogowe gdyż widoczność jest ograniczona. To wszystko TEŻ są koszta które jako społeczeństwo ponosimy bowiem musimy płacić za hospitalizację poszkodowanych, za naprawy publicznych dóbr zniszczonych w wyniku wypadków czy też renty osobom które straciły kogoś bliskiego. Nie wspomianąc już o społecznych tragediach jakie przeżywamy, depresyjnej atmosferze miast pokrytych smogiem oraz nieprzyjemności życia w takim miejscu.
Inwigilacja
Jak by tego było mało to przecież to jest nic innego jak filozofia inwigilacji. Jaką mamy pewność ze wpływowa firma X nie zaproponuje naszemu burmistrzowi intratnej propozycji aby ten wykorzystał drony do inwigilowania nas na inne sposoby? Przecież taki system stanowi doskonałe pole do popisu w tej kwestii.
Taka filozofia prowadzi nas w ślepy zaułek ludzkości gdzie zamiast udzielać wsparcia najsłabszym jednostkom, sięgamy po terror nieustanna obserwację niczym w jakimś globalnym Big Brother, strach i kary. Czy naprawdę takiej przyszłości chcemy dla siebie samych?
PUK PUK! Przecież to od razu widać że całą ta akcja nie ma na celu dbania o nasze zdrowie czy też wyeliminowania problemu. Ktoś na pewno chętnie dostanie łapówkę tu czy tam, producent dronów będzie wniebowzięty a pieniędzy z ew kar nie zobaczy żadna placówka ekologiczna bo pójdą wraz z naszymi podatkami na pokrycie jakże „sprytnego” programu „dronowania”? A może należało by rzec drenowania naszych kieszeni?
Drodzy Polacy nie dajcie się ogłupić. Zastanówcie się dobrze nad sensem tego wszystkiego. Z pewnością problem spalania śmieci krzyczy o pomstę do nieba i wymaga wprowadzenia jakichś rozwiązań. Jednak czy drony są tym rozwiązaniem? Z mojego punktu widzenia wręcz przeciwnie.
Tym akcentem zakończę ten artykuł. Mam nadzieję ze chociaż część zwolenników takich rozwiązań skłoni on do refleksji.
Zapraszam oczywiście również do dyskusji i konstruktywnej krytyki pod artykułem.
źródła wykresów:
http://budowa.com.pl/Wiadomo%C5%9Bci/Zu%C5%BCycie-energii-budynki-mieszkalne-dominuj%C4%85-3571.html