Jak wszyscy wiemy, ostatni rok nie był dla nas łatwym rokiem. W naszym życiu pojawiło się coś nowego co na całe 12 miesięcy zmieniło już naszą starą rzeczywistość i zastąpiło ją nową, pełną absurdów, szaleństwa i eskalacji różnych niekorzystnych zjawisk.
Zapewne wszyscy już domyślili się o czym tu mowa. A mowa oczywiście o ciekawym zjawisku społecznym, o którym paradoksalnie niewiele się mówi chociaż tak wiele rzeczy było przez nią kształtowanych zarówno w naszej historii jak i teraźniejszości czyli o tytułowej Zbiorowej Histerii.
Czym jest zbiorowa histeria?
W Wikipedii przeczytamy że: w socjologii i psychologii (jest to) pojęcie odnoszące się do zbiorowych urojeń dotyczących nieistniejącego niebezpieczeństwa zagrażającego społeczeństwu, o którym informacje rozchodzą się szybko poprzez plotki i powszechny strach( lub też internet i telewizję, media społecznościowe. przyp. autora ). W medycynie termin używany jest do opisywania spontanicznej manifestacji identycznych lub bardzo podobnych fizycznych symptomów histerii u więcej niż jednej osoby. Typowa manifestacja zbiorowej histerii ma miejsce, gdy grupa ludzi wierzy, że cierpi na podobną chorobę lub przypadłość. Czasami odnosi się do zbiorowej choroby psychicznej lub epidemii histerii
Zjawisko to jest niewątpliwie głęboko powiązane z tą częścią ludzkiej natury, która odnosi się do reakcji stadnych, pierwotnych instynktów i potrzeby szybkiego reagowania danej grupy, społeczności czy też całego społeczeństwa, w sytuacji domniemanego przez nią zagrożenia.
Słowo "domniemane" jest tu oczywiście bardzo kluczowe gdyż tak samo jak stado ptaków momentalnie podrywa się do lotu gdy usłyszy trzask gałązki (chociaż ten może się po prostu wydobyć spod buta niewinnego spacerowicza, który z polowaniem na ptaki ma niewiele wspólnego) tak i ludzkie gromady przekonane szeregiem "racjonalnych" dla nich przesłanek( lub też uzyskawszy informacje z uważanych za racjonalne źródeł), podejmują się różnych impulsywnych działań aby chronić się przed owym domniemanym zagrożeniem które w ich mniemaniu jest realne.
Jeszcze ciekawiej zaczyna się dziać, gdy takowe zjawisko zaczyna odnosić się do zagrożenia jakim jest np zbiorowa epidemia. Każdy oczywiście zna termin tzw hipochondrii, gdzie chory na to zaburzenie jest święcie przekonany o tym, że choruje na przynajmniej jedną zagrażającą jego życiu chorobę. Jej objawy są przez niego natomiast doświadczalne i odczuwalne tak jak gdyby rzeczywiście na nie cierpiał.
Jednak oczywiście po za hipochondrią, mamy szereg innych zaburzeń o podłożu lękowym, które związane są z obawą przed zachorowaniem lub też strachem przed utratą zdrowia. Jednym z nich jest chociażby:
Nozofobia (gr. nosos – choroba, phóbos – strach) – chorobliwy lęk przed zachorowaniem. Symptomami jej są trudne do zidentyfikowania bóle, mdłości, nagłe wahania poziomu energii. Badania zwykle nie wykazują żadnych faktycznych patologii, a domniemane symptomy odczuwalne są raczej jako wspomnienia rzeczywiście przebytych fizycznych traumatyzmów[1].
Istnieje kilka odmian nozofobii: kancerofobia (strach przed chorobą nowotworową), bakteriofobia (strach przed chorobami wywoływanymi przez mikroorganizmy) lub mizofobia (strach przed zanieczyszczeniami i brudem).
Inne zaburzenia to np:
Agrawacja (łac. aggravatio) – wyolbrzymianie (świadomie lub nie) objawów chorobowych, mające na celu osiągnięcie przez pacjenta subiektywnej korzyści. Odróżnia to agrawację od symulacji, gdzie dochodzi do celowego pozorowania objawów zupełnie u danej osoby niewystępujących.
Wszystko to oczywiście jest jeszcze ciekawsze w kontekście badań psychosomatycznych, o tzw związku psychiki człowieka na samopoczucie, a nawet pojawianie się różnych schorzeń fizycznych.
Tutaj też dochodzimy do meritum i zarazem pytania, które rodzi się gdy już zapoznać się z kilkoma podstawowymi terminami. Czy zmasowana propagacja pewnych informacji za pośrednictwem głównych kanałów przekazu na masową skalę, o tym samym wydźwięku i jednolitym przekazie, mogła by być na tyle silnym bodźcem histerycznym aby wywołać najcięższe objawy histerii na tle np zdrowotnym, z przejawami epizodów hipochondrycznych lub też Nozofobicznych, u osób podatnych na histerię?
Epidemie histerycznych objawów w historii
Wszelkie badania jakie przeprowadzono dotąd na temat zachowań histerycznych (czy też raczej historyczne epizody jakie udokumentowano), przekonują nas iż taka rzeczywistość mogła by nie tylko być prawdopodobna, ale już wielokrotnie na większą lub mniejszą skalę stawała się faktem.
To właśnie takie zjawisko nazywamy chorobami psychogenicznymi.
Jednym z ciekawszych przykładów pojawienia się takich zaburzeń są np psychogenne zaburzenia ruchowe których "epidemię" zanotowano wśród żołnierzy walczących na frontach podczas 1 wojny światowej. Trauma i strach doświadczany przez żołnierzy był tak silny, że dochodziło tu do sytuacji w których chory np tracił całkowita zdolność do poruszania się lub też umiejętność władania którąś z kończyn.
Innym typem zaburzeń psychogenicznych wytłuszczanych przez psychosomatykę są zaburzenia takie jak:
- astma oskrzelowa
- choroba niedokrwienna serca
- choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy
- cukrzyca
- nadciśnienie tętnicze
- nadczynność tarczycy
- niektóre choroby skóry
- niektóre postacie otyłości
- zapalenie jelita grubego
Większość z nas pragnie doszukiwać się przyczyn owych chorób w zaburzeniach fizycznych, jednak jest wiele dowodów i badań na to, że podłoże fizyczne oraz psychiczne przeplatają się w przypadku wyżej wymienionych zaburzeń i być może to właśnie dlatego niema na nie prostych i szybkich leków chemicznych, a niektóre z nich uważane są przez medycynę nawet jako nieuleczalne. Dużą rolę w ich przebiegu odgrywają bowiem psychiczne konflikty i traumy wewnętrzne, które były podłożem pojawienia się w organizmie owych zaburzeń w późniejszym okresie życia. Jak np Pród poprze cesarskie cięcie który jest wyjątkowo traumatyczny dla noworodka i odciska w jego organiźmie długotrwałą i wpływającą na całe jego późniejsze życie, traumę. A także bywa przyczyną astmy w późniejszym wieku.
Na stronie https://charaktery.eu/artykul/epidemie-histeryczne-choc-nie-tylko znajdziemy liczne ciekawe przykłady histerycznych epidemii różnych "stanów" z tendencjami samobójczymi włącznie. Ja przytoczę tu jedną z tych ciekawych historii, a po resztę odsyłam do źródła:
W 1962 roku pracownik fabryki w Strongsville (Ohio, USA) zaalarmował przełożonych i współpracowników, że został boleśnie ugryziony przez nieznanego chrząszcza. Wkrótce wystąpiły u niego objawy odrętwienia, nudności, ból i zawroty głowy. Być może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że badanie lekarskie nie wykazało medycznego podłoża tych dolegliwości: na ciele robotnika nie stwierdzono żadnego śladu ugryzienia, żadnej ranki czy opuchlizny, która mogłaby na nie wskazywać. Mało tego – zaburzenia te zaczęły się szybko przenosić na innych pracowników fabryki i w krótkim czasie ponad sześćdziesięciu z nich zaczęło skarżyć się na analogiczne objawy, twierdząc, że również zostali „zaatakowani” przez tajemniczego chrząszcza. Chociaż wszyscy oni współpracowali z mężczyzną, który został ugryziony jako pierwszy, żaden nie miał z nim bezpośredniego kontaktu, ani nie używał przedmiotów do niego należących. Fabrykę na wszelki wypadek zdezynfekowano, część chorych trafiła do szpitala. Jednak lekarze byli bezradni – mimo że manifestowane przez pacjentów objawy były jak najbardziej prawdziwe, na ich ciałach nie stwierdzono śladów ugryzień, a w ich organizmach nie wykryto toksyn czy bakterii! Medycy stanęli przed wielkim znakiem zapytania.
Podłoże tej epidemii – jak siedem lat później wyjaśnili w „American Sociological Review” Alan C. Kerckhoff i Kurt W. Back – miało nie medyczny, lecz społeczny charakter. Pracownicy fabryki ulegli bowiem tzw. histerycznemu zarażeniu (ang. hysterical contagion), czyli transferowi symptomów zwykle kojarzonych z kliniczną histerią. U dotkniętych nim osób zaobserwować można różnego rodzaju fizyczne symptomy choroby, pojawiające się bez jakiejkolwiek obiektywnej przyczyny. Najczęściej bowiem przyczyna tkwi w głowie „zarażonych” i jest zgoła nieracjonalna.
Jak widzimy histeria jest więc w stanie przenosić dowolny rodzaj schorzenia i stanu umysłu na szeroką skalę. Symptomy tych schorzeń odczuwalne są natomiast przez wszystkich "zarażonych" tak jakby były one najprawdziwszą rzeczywistością. Większość tych przypadków kończy się jednak o tyle dobrze że personel radzący sobie z zagadnieniem wbrew społecznym naciskom i skali zjawiska, często zachowuje zimną krew i zdrowy rozsądek ponieważ sam jest wyjęty spoza kręgu oddziaływania społecznego histeryzującej grupy.
Co jednak w sytuacji gdyby zjawisko rozpowszechniło się na tak szeroką skalę, że cały globalny personel za pośrednictwem mediów oraz nacisków odgórnych osób decyzyjnych pozbawionych jednak odpowiedniej wiedzy, byłby pod jego wpływem? Na każdym kroku można by się natknąć przez 24 godziny na dobę na źródła informacji rozpowszechniające ową histerię. Natomiast narzędzia do weryfikowania prawdy były by wysoce nieskuteczne (np ze skutecznością 10%) tak jak było to z resztą w wielu wyżej wymienionych przypadkach, nieprzeznaczone do tego celu (jak np różnego rodzaju testy których przeznaczeniem nigdy nie było być stosowanymi na szeroką skalę), lub też nie pozwalały by na jednoznaczne i co najważniejsze bezdyskusyjne, odróżnienie prawdy od urojeń(pozytywny wynik badania nie gwarantowałby sytuacji w której wykluczenie symptomów histerycznych mogło by być brane za pewnik?). Zbiorowe stany histeryczne natomiast, tak kierowały by poczynaniami zespołu mającego radzić sobie z domniemanym zagrożeniem kryzysowym, że ten odrzucałby inne możliwości lub też wszelkie głosy rozsądku osób niepodatnych na ową histerię?
Sytuacja staje się tym bardziej przerażająca, gdy w celu radzenia sobie z danym zjawiskiem stosowano by niebezpieczne terapie(które w przypadku faktycznego schorzenia może były by uzasadnionym ryzykiem jednak w przypadku objawów histerii, zbędnym narażaniem pacjenta na niepotrzebne ryzyko) a ludziom chorym np na urojone problemy, np z oddychaniem poddawano by leki na owe dolegliwości narażając ich życie i zdrowie faktycznymi dolegliwościami wywołanymi terapią.
Sytuacja taka była by szczególnie niebezpieczna dla osób starszych chorujących na wiele rożnych dolegliwości(często nawet utajonych) lub też mających ogólnie słaby stan zdrowia. U których poddawanie rożnym kuracjom, które u osób zdrowych mogły by co najwyżej chwilowo zaburzyć równowagę organizmu, wywoływało by poważne zagrożenie życia i zdrowa. Tym gorzej że ów pacjenci rzeczywiście odczuwali by owe symptomy urojonego zdarzenia, tak jak owi pracownicy dotkliwie pogryzieni przez chrząszcza widmo, oraz dodatkowo znajdowali się w stanie silnego stresu i traumy podsycanego jeszcze dodatkowo zbiorową histerią na całym świecie. Sytuacji oczywiści nie poprawiał by fakt wprowadzonych na taką sytuację obostrzeń...
Co gorsza ofiary niewłaściwego leczenia, które zmarły na skutek tychże terapii lub też środków zapobiegawczych były by jednocześnie potwierdzeniem zbiorowych urojeń i słuszności podejmowanych środków. Wprowadzały by paranoików w owy stan jeszcze głębiej.
Jak widzimy więc, zbiorowa histeria to zaiste ciekawe i zarazem przerażające zjawisko, które niewątpliwie na przestrzeni dziejów mogło z powodzeniem obalać całe imperia a także prowadzić do milionów niepotrzebnych zgonów np na osławione epidemie takie jak Dżuma Hiszpanka czy też Cholera.
Można o niej wręcz pomyśleć jako o doskonałym sposobie na zhakowanie całego obecnego społeczeństwa. Gdyby np pewna grupa bardzo wpływowych interesantów z dostępem do głównych środków masowego przekazu chciała wywołać pewne zjawiska społeczne na szeroką skalę, wystarczyło by aby podsycali oni przez jakiś czas taką histerię za pomocą owych mediów, do czasu aż się sama nie zacznie nakręcać. Potem wystarczyło by już tylko kierować rozhisteryzowanym tłumem tak samo jak robi to pasterz ze stadem wystraszonych krów czy też baranów, poganiając je wprost do zagrody obok rzeźni albo np na masowe szczepienie pogłowia zwierząt którego jak wiadomo dokonuje się w specjalnych boksach.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zapraszam do czytania innych wpisów.