Wielu ludzi nie lubi zimy. Marudzą że trza ośnieżać że samochodu nie da się odpalić, że ciężkie warunki na drogach że się marznie i łolaboga czego to człowiek jeszcze nie wymyśli żeby ponarzekać. Oczywiście Telewizja radio i cała ta reszta hołoty się cieszy bo znów może nas straszyć tanimi sensacjami. Jak co roku gdy spadnie śnieg Temataty z d**. Na topie jak zawsze są oczywiście standardowe bzdury, że gdzieś komuś nie zadziałało ogrzewanie a gdzieś tam znowu klęska żywiołowa. W końcu to zawsze mamy klęskę żywiołową jak spadnie śnieg bo ot niespodzianka Spadł śnieg i wszyscy sobie przypomnieli że śnieg pada w zimie klimacie umiarkowanym. Ale jak to tak? No nie wiem jak to... może warto było nie zakładać że go nie będzie tylko dlatego że rok temu go nie było? Może jakbyście babć i dziadków Plandemicznymi obostrzeniami nie mordowali to by wam opowiedzieli jakie zimy były w ich czasach i że to to nic tylko się cieszyć i brać dzieci na sanki?
Jak co roku jest więc komedia, a ja się bardzo z tego cieszę. Lubie zimę a dlaczego? A no właśnie chociażby dlatego że cała ta banda baranów i korpoludków, która się tak śpieszy nie wiadomo dokąd i nie wiadomo po co, (chyba budować nam "nowy lepszy świat"?) nagle dostaje w kość i im natura przypomina, że są siły większe od człowieka i może by tak na chwilę zwolnić? Nabrać trochę pokory, docenić ten czas i to co mamy? Zmienić sposób bycia?
Bo tak na prawdę to taki czas gdy wszystko właśnie zwalnia. Wiele zwierząt zapada w sen zimowy i hibernują. Natura zamiera, wszystko pokrywa się piękna gruba warstwą śniegu, która jednocześnie wprowadza w zachwyt ale i budzi niepokój, że ot gdybyśmy tam gdzieś sobie zostali i nie znaleźli schronienia na czas to natura mogła by się o nas upomnieć i użyźnić nami kwiatki na jesień.
To taki czas nostalgii ale takiej zupełnie pozytywnej gdyż widząc zimową aurę taką jak mamy dziś, trudno moim zdaniem popaść w depresje. Przywarę prodepresanta zostawiłbym ponurym Jesiennym deszczowym wieczorom. No i właśnie W zimie pada ale jest zazwyczaj sucho więc i w czasie śnieżycy można być na dworze.
Myślę że jak miałbym wybierać, to chyba właśnie najbardziej nie lubię moknąć. To może jest fajne w lasach deszczowych kiedy mózg ci się gotuje od promieni słońca przebijających się przez grubą warstwę liści, ale nie gdy na dworze panuje 11-12 stopni ;]
Wracając jednak do tematu... Kiedyś zima była również czasem gdy właśnie społeczne życie koncentrowało się na relacjach międzyludzkich, na życiu społecznym. Ludzie mieli oczywiście wiele obowiązków jednak żyjąc w zgodzie z naturą w zimie mieli ich mniej i w zasadzie konsumowali płody swojej wcześniejszej wytężonej pracy, z miesięcy gdy było miło i ciepło. Dziś oczywiście niema to już takiego znaczenia i może dlatego tak bardzo się ludziom w łbach poprzewracało. Latem zarabiają ten sam niewolniczy wikt co zimą.. nigdy niema spoczynku i czasu żeby się zatrzymać. Klniemy więc na samochód który nie odpala bo szef nam zrobi reprymendę o 15 minut alb0o też "ważny" klient od "ważnych" spraw w ważnej firmie robiącej takie ważne rzeczy jak np no nie wiem... o! okradanie innych ludzi z ich ciężko zarobionych pieniędzy w zamian za coś z czym doskonale samo mogli by sobie w zasadzie poradzić gdyby ta firma nie istniała tak jak robią to pośrednicy pracy ;].
Społeczna struktura się przekształca. Tworzy się warstwa tzw izolacjonistów per Covidian, którzy zapewne tak samo jak wszelakie zarazy dotykające naszą cywilizację, pragnęli by zapewne i kontrolować Zimę. Ach tak "zaszczepić" zimę żeby już nie stanowiła dla nas zagrożenia i nie przypominała nam o naszej śmiertelności... Jakoś tak to się niestety składa że ten typ tak ma. Kto w strachu żyje... i te sprawy
I tak sobie myślę jak tak sobie siedzę i patrze na tą zimę której tak dawno nie było przez okno. Jak by to było miło gdyby ten przebłysk klimatycznej normalności był zwiastunem normalności również w innych sferach współczesnego życia. Tylko co to jest normalność? W sumie to być może po prostu już nie wiemy nawet?
Cóż ostatecznie jak ludzie nie zejdą na ziemię i nie przypomną sobie że prawa rządzące wszechświatem są zawsze ponad nimi to i pewnie na ludzkość przyjdzie zima. I znów tylko organizmy którym smart sracze nie są potrzebne do zaspokajania fizjologicznych potrzeb znów się ostaną. Wtedy pewnie będzie normalność.
Bo cały sekret normalności chyba leży w tym żeby wiedzieć właśnie od czego się izolować a od czego nie i to właśnie tak jak z tą zimą. To nie zima jest zła i krzyżuje nam plany. Ona po prostu jest i pełni swoją funkcję bez której świat nie mógłby funkcjonować. Tak samo jak te nieszczęsne zarazki...
Pozdrawiam Serdecznie i życzę miłej zimy.