Czasem nie pamiętam co się działo w danym roku. Na przykład w 2002. Nie dlatego, że byłam mała, ale w tym roku chyba nie wydarzyło się nic specjalnego.
Natomiast w mojej pamięci dość mocno zarysował się rok 1997, chociaż to było dawno temu... Nie będę nawet liczyć ile lat temu...
Nie byłam jeszcze pełnoletnia w tamtym czasie, a był to rok kiedy zdałam egzamin na prawo jazdy. Za pierwszym razem. Jechałam fiatem UNO po ulicach miasta. Do wyboru był jeszcze polonez. Co jest ciekawe, to miałam przerwę w kursie i jazdach, bo był to rok Powodzi tysiąclecia, więc zalało ośrodek, w którym uczyłam się jeździć. Zresztą nie tylko to. To osobna, dłuższa historia, bo ja i moja mama spędziłyśmy kilka dni w mieszkaniu na drugim piętrze odcięte przez wodę, która odcięła też gaz, prąd, bieżącą wodę, telefon stacjonarny. Nie jestem pewna czy to nie był też rok, kiedy założyli nam telefon stacjonarny...
Zaraz po tym jak woda opadła, wyjechałam z koleżankami do Drezna. Tam jedną noc spałyśmy w motelu, a kolejną na dworcu, a do domu wróciłyśmy stopem. To był chyba mój pierwszy zagraniczny stop.
Myślę, że w tym roku byłam też na pierwszych wakacjach pod namiotem ze znajomymi.
No i nawiązując do zdjęcia. To w tym roku pojechałam również na swój pierwszy poważny koncert zagranicznej gwiazdy. Kupiłam wtedy plakat, który mam do dzisiaj. Myślę, że bilet z koncertu też by się znalazł.
A te wszystkie wspomnienia odnośnie 1997 zostały przywołane przez śmierć Sinead O'Connor.
....