Zdjęcia "before/after" czyli tak zwane "przed i po" mają w sobie moc przyciągania. Chyba dlatego, że dają nam nadzieję na zmianę. Skoro on schudł, to znaczy, że da się. Skoro ona była biedna a teraz jest bogata to znaczy, że ja też mogę.
Oczywiście w social mediach nie pokazujemy metamorfoz w tak zwaną gorszą stronę... No bo po co... Po co poprawiac humor koleżankom ze szkoły.
Metamorfozy dają też nam złudzenie, że między jednym a drugim zdjęciem nastąpił jakiś proces, ale co tak naprawdę się wydarzyło, to nie wiadomo. Było źle, pstryk, jest już lepiej.
Przemiana mojej szafy, może nie jest jakaś spektakularna, ale nie jest jeszcze skończona. Na zdjęciu nie widać braku uchwytów, wnętrza szafy, niedomalowanych fragmentów, tego, że się chwieje, że nie trzyma pionu, że tapeta nie jest jeszcze równo docięta, , że farba równo nie pokryła, ze malowałam to kilka razy, a niektóre miejsca kilkanaście... Nie widać pracy, którą wykonałam i błędów, które popełniłam.