Nie dokończyłam poprzedniego postu bo w mojej małej kolejce zaczęła toczyć sie dyskusja. Doszło kilka osób i wszystkie powiedziały co sądzą o całym procesie wyrabiania dokumentu. Dowiedziałam się również, że jedna pani z kolejki (która przeszła do mojej jak się zorientowała, że jest mniejsza niż ta przy drzwiach) ma chorobę, która powoduje, że ma linie papilarne w zaniku, chyba ma ok 30% tych linii. Głupio mi było prosić, żeby pokazała mi rękę.
W każdym razie internet mi powiedział, że jest oczywiście nazwa na taką chorobę - adermatoglifia.
Zatem mogę uznać, że wyprawa do urzędu była kształcąca.
O 11.59 czułam już presję wszystkich osób z mojej kolejki. Czy zdążę pobrać numerek przed innymi? Czułam się trochę jak bym brała udział w jakimś pojedynku. Do tego brakowało mi jeszcze odliczania 10 sekund tuż przed wybiciem południa. Na przeciwko mnie pani w bladoróżowej garsonce już od godziny wbijała datę urodzenia i sprawdzała czy już może zwolniła się blokada. Zatem była przygotowana i wytrenowana.
W końcu wybila 12. Wbiłam wszystkie dane, ale nie bylam szybka. Spadłam poza podium. 0004. Nie chciało wyjść inaczej.
O godzinie 12.06 zniknęły już wszystkie kolejki. Teraz pozostało tylko czekanie na wezwanie do stanowiska. Nie wiem o której to nastąpiło, ale w miarę szybko.
Pani przy okienku poprosiła mnie o zdjęcie psychopatki, zobaczyła, że na żywo i na zdjęciu to ta sama osoba i uznała, że zdjęcie idealnie nadaje się do paszportu. Po czym zdjęcie zeskanowała i mi je oddała. Nie rozumiem po co w takim razie je wywołałam. Na pewno mama będzie chciała do portfela jedno takie zdjęcie. Na pozostałe trzy jeszcze nie mam pomysłu.
W urzędzie też dowiedziałam się, że można zapłacić przy stsnowisku kartą. Niepotrzebnie więc szłam do drukarni po wydruk potwierdzenia przelewu. Pani wzięła dokument, zeskanowała i oddała.
Potem tylko odcisk palca i złożenie podpisu. I już. Poinformują mnie smsem kiedy dokument będzie do odbioru. O 12.25 wychodzę z urzędu. Myślę, że to całkiem dobry czas.
Zaglądam do starego paszportu. A tam trochę mojej historii podróżowania