Na początku trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie po co mi paszport? Ja mam dwa powody. Po pierwsze skończyła mi się ważność poprzedniego, a po drugie ponieważ nie planuję nigdzie jechać, to nigdy nie wiadomo kiedy pojawi sie coś spontanicznie, więc lepiej być przygotowaną.
Następnie trzeba pójść do fotografa i poprosić, żeby zrobił zdjęcie, na którym będę wyglądać jak psychopatyczna morderczyni. To udało się zrobić bez problemu. Potem pozostaje tylko opłata i wizyta w urzędzie. We Wrocławiu można zarezerwować wizytę przez internet. W teorii tylko. W praktyce jest tak, że brak nowych wolnych terminów. Niby codziennie po 19 dodają nowe bilety, ale próba zalogowania na stronę o tej godzinie wiąże się z zawieszaniem się strony, a jak już się w końcu załaduje to brak wolnych terminów. Zatem jedyna opcja to pojechanie do urzędu, który jest czynny w przyjaznych godzinach dla pracującego czlowieka, a zatem od 8 do 16. Co oznacza, że trzeba wziąć urlop.
Numerki w urzędzie wydawane są od godziny 12.
No i trzeba jeszcze zapłacić za usługę. W moim przypadku 140 zł.
I dzisiaj nadszedł ten mój szczęśliwy dzień. Mam urlop. Więc zamiast jechać w góry, to pojechałam do urzędu. Koleżanka poinformowala mnie, że dobrze być już tak o 11, żeby zająć miejsce w kolejce do numerków. No to jestem. Pierwsza. Ale kolejki są chyba cztery, więc to taka 1/4 pierwszego miejsca. Czyli równie dobrze mogę spaść z podium.
Książka jest, banan jest, stary paszport, zdjęcia psychopatki, potwierdzenie opłaty, dowód... Chyba wszystko mam, ale oczywiście ciągle mam wrażenie, że czegoś nie mam.
To tak jak z wylotem gdzieś. Dopóki nie przejdę przez bramki, to mam lęk, że czegoś zapomniałam... biletu, paszportu (a nie tego nie mam), dowodu... Albo, że ogłoszą, że samolot odlatuje z innej bramki a ja tego nie usłyszę. Więc sprawdzam nerwowo kilka razy czy wszystko mam, czy jestem na właściwym lotnisku we właściwym dniu i godzinie.
Zawsze okazuje się, że wszystko mam i wszystko gra.
11.20
Jeszcze 40min czekania na numerek. Za mną dwie osoby, ale zauważyłam, że przy 2 stanowiskach zaraz przy drzwiach jest już dość spora kolejka.
Jestem pierwsza, ale czy stoję we właściwej kolejce?
I taką filozoficzną myślą zakończę relację na żywo.