Trwało to prawie rok.
Przez ten czas nic nie narysowałam. Może dlatego, że dużo się działo i nie miałam na to czasu. Chociaż brak czasu to kiepska wymówka. Czas mam zawsze. Raczej to kwestia priorytetów na co chcę go przeznaczyć.
A może dlatego, że rysunki w pewnym okresie życia pełniły jakąś rolę. Chyba głównie związaną z odreagowaniem stresu, złości, napięcia, niepewności, lęku... Może dlatego te portrety czasem budzą niepokój...
Więc dlaczego narysowałam ten? Skoro już nie ma we mnie tych emocji, które były wtedy. Chyba tym razem jest to jakaś potrzeba stworzenia czegoś, a także uświadomiłam sobie, że trochę zaniedbałam graficzną stronę mojego życia nad czym ubolewam.
Po oddechu wyczuwam nastroje.