Okazało się, że moje kolekcje rzeczy różnych są dość rozbudowane. Znaczki kiedyś zbierał każdy. Ja z bratem jeszcze zbieraliśmy puszki. Z jakiegoś powodu akurat ta kolekcja nie przetrwała ;)
Przez długi czas w liceum zbierałam bilety. Głównie MPK. Nie wiem czemu akurat bilety. Może były bardziej oryginalne niż znaczki.
Do biletów pewnie jeszcze kiedyś dotrę. Teraz wrócę do znaczków.
Dostałam stary zeszyt z wklejanymi znaczkami z całego świata, który należał do męża siostry mojej prababci. Kolekcja liczy kilkaset znaczków. Tak na oko.
Niestety nie ma w nim znaczka za 8 mln euro.
Moje rozczarowanie jest dość spore bo stuletnie znaczki można kupić na allegro za kilka złotych.
Nie ma też odwróconych bokserów z 56. Widać, że część kolekcji została sprzedana / oddana, bo jest dużo pustych śladów po znaczkach.
Także finansowo raczej nic nie zyskam, ale emocjonalnie i wizualnie już całkiem sporo.
Ostatni mój wpis dotyczył Wrocławia i pozostanę nadal w tym mieście.
Niestety nie znam się na znaczkach ani historii. Więc nie opowiem tutaj żadnej ciekawostki.
Znaczek wydany z okazji 10 lecia odzyskania Ziem Zachodnich 22.09.1955 przedstawia katedrę na Ostrowie Tumskim.
Wydano w nakładzie 3 114 000, ciekawe ile przetrwało. Na pewno ten mój jeden.
To jeszcze mały update, bo właśnie doczytałam, że jednak zostało 3 102 363 znaczków, bo w grudniu 1969 roku zniszczono komisyjnie 11 637 szt.