Dziś będzie trochę prywaty, bo oprócz książki w moim życiu dzieją się też inne dobre rzeczy. Odnalazłam nową pasję, taką jak fotomodeling, w której uczę się mierzyć z własnymi słabościami i niedoskonałością. Przez całe życie wpaja się nam, że kobieta (nie) denerwuje się, płacze, jest słaba i generalnie według społeczeństwa, zwłaszcza tych ryczących 60, nadaje się tylko do garów i rodzenia dzieci.
Długo nad tym myślałam. Bardzo długo – zwłaszcza przy moim burzliwym życiu prywatnym: rozstaniach, śmierci, relacjach rodzinnych, zaburzeniach adaptacyjnych i całym shicie, kiedy byłam superbohaterem w pierdolonej spódniczce. Dawałam z siebie 150% w każdym aspekcie życia, tylko nie w tym najważniejszym.
W byciu sobą.
Życie nie oszczędza, nie głaszcze po dupce i nie mówi: „taak, jesteś cudowna, uuu, taaak”. Nope. Pewne teorie mówią, że dostajemy to, co zasiejemy lub to, co ktoś nam zasieje, albo dostajemy tyle, ile udźwigniemy.
Dziś, patrząc z dystansem na pewne rzeczy, doszłam do wniosku, że fajna dupa ze mnie, całkiem inteligentna i prawdziwa. Jak na te czasy – nie wpisująca się w schemat. Robiąc ćwiczenia na studia (tak, poszłam na studia od zera, niebawem będę couchem! trochę się to łączy z tym, kim jestem z zawodu, ale za cholerę nie łączy się to z tym, co robię w pracy zawodowej. Przynajmniej na razie, zobaczymy co będzie dalej. Pomimo tego, że znowu działam bez planu...) uświadomiłam sobie, jak wiele tracę, kiedy spełniam czyjeś oczekiwania, a zapominam o swoich. Jak bardzo wpisanie w schematy nie pozwala mi rozwinąć skrzydeł, bo przecież # nic nie robisz # nie chudniesz
#po co czytasz książki i tak umrzesz #jesteś nic niewarta... Te wszystkie hasztagi są odzwierciedleniem pejoratywnych stwierdzeń, które usłyszałam kiedyś... Kiedy jeszcze nie byłam gotowa na bycie....
zajebistą
Zobacz: jestem sobą! umiem mówić o sobie, o swoich trudach, o kamieniach milowych, które pokonałam! Przeskoczyłam siebie 5-krotnie, pozwoliłam sobie spojrzeć na siebie w inny sposób – z dystansem. Nie z pogardą, a właśnie z dystansem. Nauczyłam się pokory, ale i asertywności. W tym roku spełniam swoje marzenia. Pozwalam sobie na to, bo jestem dumna z tego kim jestem.
Więc, droga koleżanko, nie nakładaj na siebie presji bycia idealną – bo nie musisz! Ukochuj siebie! Znajdź pasję, odkrywaj emocje, pozwól sobie stanąć naprzeciwko nich i powiedzieć które z nich lubisz, a które niekoniecznie. Daj sobie czas na przepracowanie: traumy, żałoby, niechęci do ludzi i do świata. Pozwól sobie być nieidealna. Nie ma znaczenia, czy kupisz serek, czy go nie kupisz. Nieważne też, ile ważysz, jaką masz garderobę i ile masz PLN w portfelu. Liczysz się Ty i tylko Ty. Nikt inny. Świat, ten mały i ten duży, miał już superbohaterów, zbawców i mesjaszy. A czy świat jest gotowy na Ciebie?
Ukochuj się! Celebruj! Bądź po prostu tu i teraz, zobacz tę piękną kobietę w lustrze. Jesteś dla siebie cudem! Może jeszcze tego nie widzisz, może nie dostrzegasz. Ale ja wiem, że jesteś cudem i zasługujesz na to, by nim być. Czuć się kochana i zrozumiana. Masz prawo być Sobą i żyć dla Siebie.
Ukochuję Cię ja – niedoskonała, sarkastyczno-ironiczna jednostka, która śmiechem potrafi zniszczyć mur. A swoją bezczelnie pewną siebie osobowością sprawić, by świat wokół mnie był lepszy. Jeśli potrzebujesz pogadać, wiesz gdzie mnie znaleźć :)
Ps. Zdjęcia z mojej prywatnej kolekcji wyszły spod ręki cudownej Joe
Więcej o fotomodelingu pewnie już niebawem