"Rząd przedstawił projekt ustawy, który zakłada wprowadzenie nowej daniny dla mediów.
(...)
Uważamy, że zmiany uderzą w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę." - cytat z WP.pl
Zauważcie, że zarówno w telewizji, prasie, jak i na portalach internetowych mamy zatrzęsienie atakujących nas zewsząd reklam. Stąd popularność m.in. AdBlocka. Można wykupić abonament premium, aby nie wyświetlały się nam irytujące reklamy. Wszystko rozbija się o kasę. Jakie to proste, a za razem smutne.
Podstawą wyliczenia podatku, który obejmie wszystkich nadawców i wydawców, w tym także wielkie koncerny technologiczne będzie PRZYCHÓD Z REKLAMY. Przychody TVP w przeważającej części pochodzą z abonamentu i rekompensaty abonamentowej. Na reklamach zarabiają coraz mniej.
Porównania do poranka bez Teleranka (starsi obywatele pamiętają) wydają się przesadzone. Media już dawno nie są wolne, jak by mogło się pozornie wydawać. Widać to na przykładzie telewizyjnej porannej ramówki, gdzie kolejne punkty programu sponsorowane są przez kolejnych producentów. Napis goszczący na naszych ekranach "Program zawiera/ł lokowanie produktu" mówi sam za siebie. Mamy reklamę wplecioną w treści, które pozornie reklamą nie są.
Udział specjalistów z różnorakich dziedzin naukowych też są do wykupienia. To inna forma reklamy, ale reklamy jednak.
Czy ktoś jeszcze wierzy w dobre intencje korporacji, które twierdzą, że troszczą się o nasze dobro? :)
Miejmy świadomość, że nasz Rząd nie działa z wyższych pobudek. Pragnie załatać dziurę budżetową. Sakiewka się nie spina, pieniądz gdzieś znika.
Taka wyższa sztuka magiczna...
Edit
Naszły mnie refleksje.
- Krzyczą, że działania PiS to atak na wolne media. Że to próba zamknięcia ust niezależnym wolnym mediom.
- Akcję protestacyjna przeciwko wprowadzaniu szkodliwej dla mediów składki "z tytułu reklamy" ma podstawy tylko ekonomiczne.
- Największe stacje, dzienniki i portale należą do zagranicznego (m.in. niemieckiego i amerykańskiego) kapitału.
- Czyli, gdy zarabiamy, sprzedając czas/powierzchnię reklamową polskim reklamodawcom, to wszystko jest fajnie. Ale gdy wymaga się od nas, byśmy podzielili się zarobkami, to już niefajnie. A część z tej opłaty (podatku) wróciłaby wcześniej czy później do kieszeni tych reklamodawców.
- Zagraniczne korporacje zarabiają w Polsce, kombinując jak tu nie płacić podatków, więc zyski wyprowadzają z kraju. A gdy tylko ktoś upomni się o solidarnościowy podział z przychodów, to już jest oburzenie na cały kraj.
- Czy aby wolność i rozpasanie finansowe zagranicznych marek nie poszło trochę za daleko?