Historię rodziny Soprano zna wielu z nas. Jednak oglądając serial w wieku kilkunastu lat zupełnie inaczej go odbierałem. Widziałem w nim historię gangstera, który po prostu walczy o wpływy. Nie widziałem lub nie chciałem widzieć wątku psychologicznego oraz problemów, z jakimi zmaga się bohater.
Tymczasem wszyscy się starzejemy, a historia Tonego nabiera kolorytu im starszy jest odbiorca. Relacja pomiędzy głównym bohaterem, a psycholog oraz rozmowy z bliskimi przykuwają więcej uwagi niż przestępcze akcje ekipy spod ciemnej gwiazdy. Będąc dorosły po prostu zaczynam rozumieć, jak reżyser przedstawił... dorosłość. Dowiadujemy się, że pieniądze to nie wszystko, że problemy psychologiczne/psychiczne są ważniejsze, niż może się wydawać, a szczęście może być tylko pozorne.
Po latach dostrzegam również obsadę aktorską, która jest tu absolutnie genialna. Trudno mi wskazać jakiś słaby punkt tej szajki. Wiadomo, że dziś kino wygląda zupełnie inaczej, ale w serialach bardzo rzadko zdarza się, że prawie każdy gra tak świetnie. To doskonała propozycja zarówno dla nowych, jak i starych widzów - dla fanów klimatów rodem z "Chłopaków z ferajny", a także dobrych obyczajowych produkcji.
Mam tu trochę syndrom z Dnia Świra, choć wiadomo, że film ten był dość przekoloryzowany. Niemniej, jako dziecko się śmiejemy, a nieco starszy człowiek dostrzega w tym elementy dramatu psychologicznego. Pewnie po kolejnych latach ponownie powrócę do Sopranos, zauważyć coś jeszcze innego.