Mam prostą metodę: jeżeli chcę to coś oglądać, powtarzając wkółko i narzucając sobie siłą woli dyscyplinę, by to przerwać - to musi być dobre.
Już to rozrzucałem po różnych miejscach sieci, przestałem i myślałem: minęły tygodnie - zapomnę. I pech chciał, że dzisiaj to otworzyłem znowu, to teraz i wy to poznajcie:
A rok wcześniej było tak:
(Jest znacznie więcej jej nagrań na YT, ale teraz nie chcę przynudzać)
O takich ludziach mówi się: dzieci indygo.
Dzieci, które przyszły na ten świat, by inicjować konieczne zmiany i wskazać kierunek dalszego rozwoju ludzkości.
To stare dusze, co widać w ich wszystkowiedzących, głębokich oczach, już w dzieciństwie. Są inni, nie dopasowują się do reszty, to reszta musi je zrozumieć. Bezwiednie czytają w Kronice Akaszy. Działają jakby mieli wmontowany kompas piękna, harmonii, miłości i intuicji. Te dzieci pokonały w sobie "gen niewolnika" - to wojownicy światła.
Może zbyt górnolotnie mnie poniosło, tak się dzieje zawsze, gdy coś adoruję. Trudno, tak musi być.