Oj widzę, że nie czytasz komentarzy do końca, więc trochę się powtórzę , no ale trudno.
Nie neguję wpływu działalności człowieka na zmiany temperatury, ale obarczanie za wszystko zwiększoną emisją CO2 z piecyków i elektrowni jest niepoważne, wręcz dziecinne. Uwierz mi, gdyby nie wycinka lasów pod pastwiska i uprawy, które nota bene mają zabezpieczyć hodowle bydła, to te lasy bez problemu pochłonęły by te gazy, więc ponawiam pytanie:
Czy mógłbyś się odnieść do kwestii wpływu wielkoobszarowej hodowli bydła na globalne ocieplenie?
Oczywiście nadal uważam, że Ziemia jest samoregulującym się organizmem, a to czy się uleczy przed, czy po naszej zagładzie to już inna kwestia. Tak czy inaczej, nie za naszego życia.
RE: Człowiek vs Globalne ocieplenie