Do przedstawienia tego tematu zachęcił mnie dzisiejszy trening biegowy, gdy przez kilkaset metrów biegłem w towarzystwie innych biegaczy biegnących w 1-szym półmaratonie w Mons oraz wczorajszy komentarz . Wielu z nas biega, ja również truchtam, obecnie zaliczam się do grupy samotników, ale nie zawsze tak było, więc dalsze przemyślenia oparte są o własne doświadczenie i przemyślenia.
Bieganie w pojedynkę
Najczęściej zdarza się, że biegamy samotnie. Podyktowane to jest wieloma względami, często brakiem odpowiedniego towarzystwa, czy brakiem czasu na wyjście na trening, gdy trenuje zorganizowana grupa, ponadto samotne bieganie możliwe jest już zaraz po wyjściu z domu, nie trzeba dojeżdżać na miejsce zbiórki. Myślę jednak, że dużo osób tłumaczy samotny trening, chęcią zrelaksowania się, poczucia wolność czy chęć przebywania tylko w towarzystwie własnych myśli, czasem jest to moment na wysłuchanie ostatniego albumu ulubionego artysty, audiobooka z ciekawą pozycją literacką lub interesujących podcastów. Ponadto niektóre jednostki treningowe, jak np. treningi interwałowe wymagają osobistego podejścia, gdzie każdy musi dopasować szybkość i obciążenie treningowe do swoich możliwości, w takim więc przypadku samotny trening ma uzasadnienie. Jak wspomniałem, obecnie biegam samotnie głównie z powodu, że biegam nieregularnie i ciężko byłoby zorganizować trening z kimś innym. Samotne bieganie jest niewątpliwie bardzo odprężające.
Może z czasem jak zaaklimatyzuję się w nowym miejscu to namówię kolegę, który mieszka opodal do paru przebieżek w miesiącu, tylko, że wtedy muszę zapomnieć o spokoju, bo ten kolega jest strasznym gadułą i na pewno będzie nawijał całą drogę 😊.
Pamiątka z pierwszego startu w prawdziwych zawodach, ta fota jest mojej własności, na innej zrobionej przez fotografa organizatora przebiegam przez oborę z krowami :) tak była poprowadzona trasa.
Bieganie w grupie
Generalnie biegam, odkąd sięgam pamięcią, zazwyczaj samotnie, jednak najlepsze wyniki osiągałem jak zacząłem biegać w grupie. Blisko 8 lat temu zmieniłem stanowisko pracy i co za tym idzie wszedłem w nowe środowisko w pracy, koledzy z którymi pracowałem, byli dość aktywni, codziennie w ramach przerwy na lunch wychodzili na trening (bieganie, spinning, siłownia itd.), postanowiłem do nich dołączyć. Więc znowu zacząłem biegać z kolegą, który był w podobnej wadze co ja (ważyłem wtedy 125 kg) i zdolny był do podobnego wysiłku. Przez kilka tygodni biegaliśmy razem, ja zauważyłem u siebie pewien progres, zacząłem wydłużać dystans, kolega niestety odpuścił. Inni koledzy zapraszali mnie na ich treningi biegowe, wiedziałem, że biegają znacznie szybciej ode mnie i jeszcze dłuższe dystanse (około 10 km, w ciągu godzinnej przerwy). Parę tygodni trenowałem sam, aż w końcu zdecydowałem się na bieg z dużo lepszymi biegaczami. W czasie biegu wiedziałem, że biegli trochę wolniej niż zwykle, ale dla mnie to i tak tempo było zabójcze, jednak dałem radę. Po pierwszym treningu umierałem, ale nie odpuściłem, z każdym kolejnym biegiem było lepiej. Były to idealne warunki, bo wychodziliśmy razem z pracy na trening, czyli nie trzeba było dojeżdżać gdzieś na trening. Dzięki bieganiu w grupie znacznie poprawiłem swoje wyniki i osiągi.
Podczas jednego z wielu lokalnych biegów, w których brałem udział,
w lewym dolnym roku z nr 4596 w służbowej koszulce "Zawód: żołnierz" :)
Kolejnym ważnym elementem biegania jest udział w różnego rodzaju biegach ulicznych, obecnie dużo jest organizowanych tego typu imprez na różnych dystansach. Kiedy biegałem już parę miesięcy z kolegami postanowiłem spróbować swoich sił w półmaratonie, kilka miesięcy przed imprezą zapisałem się na półmaraton w Paryżu z nadzieją na ukończenie tego biegu poniżej dwóch godzin. Zgodnie z metodą treningu według Jerzego Skarżyńskiego dwa tygodnie przed docelowym biegiem przeprowadziłem bieg testowy na krótszym dystansie, w moim przypadku było to 10 mil (16 km) w pobliżu Liege, ten bieg był dla mnie pierwszą rywalizacją biegową w dorosłym życiu. Test zakończył się pozytywnie, czułem się gotowy do półmaratonu. Swój pierwszy półmaraton zakończyłem z czasem 1:59:30, czyli zmieściłem się w zakładanym czasie. Później było już tylko lepiej.
Tak wygląda start maratonu w Paryżu, na starcie około 40000 biegaczy.
Zdjęcie zakupione z pakietem zdjęć uczestnika.
Bieganie w grupie czy współzawodnictwo w zawodach, wyzwala w człowieku nieznane wcześniej pokłady energii. Wspólne bieganie pozwala osiągnąć lepsze rezultaty, szczególnie, gdy biegamy z lepszymi od nas, możemy się od nich dużo nauczyć.
Wspólny trening to nie tylko rywalizacja i dążenie do poprawy życiówek, to również okazja do nadrobienia zaległości towarzyskich, bo przy okazji spokojnego biegu, można się wymienić niezliczoną ilością informacji i plotek 😊. Bieganie w grupie daje poczucie bezpieczeństwa dla kobiet biegaczek, ponadto, jesienią, gdy zmrok szybko zapada wcześniej biegacze często wybierają trening grupowy. Razem jest po prostu bezpieczniej.
Reasumując polecam bieganie w parach i większych grupach, jeżeli traktujemy swoją pasję poważnie to bieganie grupowe dostarczy nam dużo więcej korzyści niż samotny jogging.
A wy jak uważacie? Wolicie biegać solo? Czy próbowaliście biegać w grupie? Zapraszam do komentowania.