Dzisiaj czułem się fatalnie przez cały dzień, po pierwsze nie mogłem spać po nocce, chociaż nad ranem wróciłem do domu skonany. Obudziłem się grubo przed południem, gdzie normalnie budzę się po 14, żeby chociaż 6 godzin snu zaliczyć, ale to nie było najgorsze, szczególnie, że czasami mi się zdarzało już wcześniej. Najgorszy był ogromny ból głowy, który mnie dopadł po obiedzie. Jak każdy miewam bóle głowy, w większości przypadków biorę je na przeczekanie bez szprycowania się pain killerami, ale dziś ból był nie do zniesienia, a że miałem jeszcze w perspektywie pracę przez całą noc, to tabletki poszły w ruch.
Generalnie po dwóch godzinach ból nie ustawał, w międzyczasie zacząłem w tej niebolącej części głowy doszukiwać się przyczyn takiego bólu. Zadawałem sobie pytania, czy w związku z "głodówką" jaką prowadzę może brakuje organizmowi jakiegoś elementu odżywczego. O takie rzeczy najlepiej spytać Wujka Google.
Zdjęcie zrobiono dokładnie rok temu na jednej z uliczek w Kolonii
Dotarłem do paru artykułów łączących bóle głowy i dietę, powodów może być kilka,
- jako główny wymienia się niski poziomu sodu / soli. Może to wystąpić szczególnie, gdy spożycie węglowodanów jest szczególnie niskie poniżej 50g dziennie.
- kolejną przyczyną może być niewłaściwe przyjmowanie płynów co może spowodować łagodne odwodnienia i wynikający z tego ból głowy.
- zbyt długie przerwy między posiłkami również mogą powodować bóle głowy, odstępy między głównymi posiłkami powinny wynosić około 4-5 godzin, natomiast przekąski oparte na białku między posiłkami - mniej więcej co 2 godziny.
- wycofanie kofeiny może przyczyniać się do bólów głowy, jeżeli decydujemy się na odstawienie kofeiny, należy robić to stopniowo.
- jako ostatni powód podaje się stres, w trakcie diety gromadzi się wiele emocji związanych z przestrzeganiem zaleceń dietetyków, w tym przypadku należy znaleźć swój sposób na wyciszenie, jednym pomoże spacer, inni zrelaksują się przy lekturze ciekawej książki, ile ludzi tyle sposobów.
A jak to się skończyło w moim przypadku? Raczej po kolej wykluczałem kolejne przyczyny podane powyżej, zwaliłem to na nagłą zmianę ciśnienia, bo rozmawiając później z żoną oraz znajomymi, potwierdzili, że również ich dzisiaj dopadła taka przypadłość. Tak czy inaczej postanowiłem to wieczorem rozchodzić i chyba się udało, bo jest już dużo lepiej.
Dziennik postępów odchudzania:
Aktywność fizyczna: godzina marszu wieczorem, w sumie 6km, szczegóły poniżej.
Według programu FITATU moje dzisiejsze PPM wynosiło 2104 kcal, natomiast w ciągu dnia spożyłem 1849 kcal.
| Posiłki: | Białko | Tłuszcz | Weglowodany | Kalorie |
|---|---|---|---|---|
| Śniadanie: | 16,21 g | 8,5 g | 76,1 g | 452 kcal |
| II śniadanie: | 0,9 g | 0,5 g | 34,9 g | 133 kcal |
| Obiad: | 20,2 g | 16,8 g | 91,8 g | 645 kcal |
| Podwieczorek: | 7 g | 9 g | 26,9 g | 223 kcal |
| Kolacja: | 41,3 g | 14,4 g | 22,2 g | 392 kcal |
WAGA STARTOWA: 100 kg
WAGA OBECNA: 92.4 kg (zmiana dzienna +0,3 kg)
WAGA DOCELOWA: 85 kg
Źródła informacji:
lindora.com
livestrong.org