Dzisiaj publikuję ostatni codzienny "Dziennik grubasa", od teraz będę publikował tygodniowe podsumowanie postępów lub porażek, zazwyczaj będzie to niedziela. W tym tygodniowym poście będę opisywał aktywność sportową z poprzedniego tygodnia, oraz stawiał sobie cele na kolejny, z czego będę się rozliczał tydzień później. Będę również przedstawiał progres wagi oraz tygodniowy jadłospis. Sam nie wiem jak to wyjdzie, więc trzymajcie kciuki.
Dlaczego podjąłem taką decyzję? W głowie rodzą mi się ciekawe pomysły na różne posty, a nie chcę spamować zbyt wieloma postami dziennie, chcę pilnować się i publikować jeden wpis dziennie, dlatego też zrezygnowałem z codziennych wpisów w "Dzienniku grubasa". Myślę również, że tygodniowe podsumowanie będzie w pewnym sensie również ciekawsze.
Wracając do dzisiejszego dnia, po świątecznych porządkach, za które zabraliśmy się całą rodziną od rana, po południu wyszedłem na rower, w planie miałem około 50 km, ale się zgubiłem i wyszło blisko 78 km. Początkowe 15 km znałem, gdyż zdarzało mi się jeździć tą prostą drogą do Binche kilka razy, w Binche straciłem trochę czasu na poszukiwanie browaru La Binchoise, niestety nie przygotowałem się odpowiednio, oprócz tego, że jest gdzieś przy murach warownych nie znałem adresu, trochę się pokręciłem po tym niewielkim mieście i nie trafiłem na browar. Po powrocie okazało się, że byłem w odległości 170 m od niego, więc następnym razem.
Z Binche wyjechałem w nieznane na spotkanie z przygodą, nigdy nie jeździłem po tych okolicach, może za wyjątkiem Seneffe i tu właśnie się zgubiłem :(
Ponieważ do Seneffe najłatwiej dojechać ode mnie wzdłuż kanału to postanowiłem tak wrócić. Niestety nie wiem jak to się stało, ale zamiast w kierunku Mons pojechałem w przeciwnym kierunku w stronę Brukseli. Dopiero po kilku kilometrach zorientowałem się, że jadę w złym kierunku. wtedy zdecydowałem się wyznaczyć trasę w nawigacji rowerowej i chociaż wiedziałem, że nieznanym dla mnie sposobem wyznaczy trasę inną niż najkrótsza, ale, żeby już drugi raz się nie zgubić podążyłem tą trasą. Ponieważ tereny, po których dziś jeździłem są gęsto zaludnione, to ruch samochodowy też był duży, szczególnie, że jechałem po ścieżkach rowerowych wzdłuż głównych dróg. Nie przypadło mi to do gustu, oprócz kilku fajnych podjazdów i zjazdów nie było nic ciekawego do pokazania.
Chciałem również porównać Garmina Vivoactive 3 z rowerowym Garminem Edge 810, niestety ten drugi przestraszył się młodszej konkurencji i zawiesił się około 30 km, musiałem go zrestartować, po restarcie stracił dotychczasowe dane jazdy. Gdy wcześnie je porównywałem to wskazywały mniej więcej ten sam dystans, ponadto Vivoactive 3 bez problemu połączył się od razu do zewnętrznego czujnika tętna na klatce piersiowej.
Dziennik postępów odchudzania:
Aktywność fizyczna:
jazda na rowerze szosowym 77,7 km, szczegóły w STRAVA i prezentacja 3D z Relive, w trakcie jazdy wspomagałem się żelem i batonem energetycznym oraz bananem, no i oczywiście wodą.
Posiłki
Śniadanie:
musli z mlekiem + suszone śliwki i figa
II śniadanie:
pomarańcza
Obiad:
hamburger wołowo-drobiowy własnego wyrobu + różne warzywa
Przekąska:
yogurt naturalny / banan
Kolacja:
zupa pomidorowa z grzankami
WAGA STARTOWA: 100 kg
WAGA OBECNA: 90,6 kg (zmiana dzienna -0,9 kg)
WAGA DOCELOWA: 85 kg