Jak napisałem we wstępie nie tylko kryminały czytam, dziś chciałbym przedstawić książkę Marii Fredro-Bonieckej "Wołyń. Siła traumy. Wspomnienia i pamięć". Książka stanowi zbiór wspomnień ocalałych z rzezi wołyńskiej: profesora Władysława Filara r. 1924, senator Marii Berny r. 1932, Tadeusza Wolaka r. 1922, Romana Lipieckiego r. 1933, Michaliny Pawłowskiej r. 1920, Antoniny Kowalskiej r. 1936 oraz autora książek o Wołyniu dr Leona Popka. Dodatkowo autorka poprosiła o komentarz dr prychologii Bognę Szymkiewicz; specjalistę stosunków polsko-ukraińskich profesora Grzegorza Motykę oraz ukraińskiego dziennikarza i publicystę Oleksandra Zinczenko.
Maria Fredro-Boniecka, dziennikarka i sekretarz redakcji „Esquire” wysłuchała relacji świadków i zebrała to w ciekawą historię stosunków polsko-ukraińskich. Autorka poprzez przodków związana jest kresami, jej pradziadek na przełomie XIX i XX wieku posiadał duży świetnie prosperujący majątek na Podolu, który zmuszony był opuścić po I wojnie światowej, niestety "gdy dziadek autorki Michał, syn Edwarda, walcząc z bolszewikami na Podolu w 1920 roku dotarł do rodzinnego majątku, zastał pałac, zabudowania gospodarcze, stajnie i park zrównane z ziemią."
Leon Popek na pierwszym roku studiów na KUL-u usłyszał od swojego profesora Jerzego Kłoczowskiego:
„Leon, musisz zbierać relacje tych, którzy przeżyli. Zacznij od tych, którzy byli jedynymi świadkami, oni nie będą żyli wiecznie. Spisuj, aż przyjdzie taki dzień, kiedy będzie można to opracować. To potrzebne dla historii, dla przyszłych pokoleń, prawda o tych ludziach nie może zaginąć”.
Nie ma niż bardziej cennego niż relacje "z pierwszej ręki", bohaterowie książki opowiadają jak wyglądało codzienne życie w multikulturowej społeczności, gdzie oprócz Ukraińców i Polaków, byli też Żydzi, Rosjanie oraz osadnicy Czescy i Niemieccy. Relacje nie należały do łatwych, żadna ze stron tego nie ułatwiała.
Tadeusz Wolak wspomina:
Przed wojną nie było wyraźnych waśni między Polakami i Ukraińcami. Nie mordowali się nawzajem. Ukraińcy klepali biedę. Byli wśród nich złodzieje i bandziory, jeden kradł od drugiego. Mieli inną kulturę – zacofaną, niższą. Oni żyli w swojej, my w swojej. Wzorowali się na Polakach: jak siać, uprawiać zboże czy nawet jak się ubierać.
Wszyscy podkreślają, że ze strony Ukraińców spotkała ich zarówno życzliwość jak i niechęć, czy wręcz nienawiść.
Maria Berny zawiesza głos. Po chwili odzywa się znowu: – Widzi pani, jak mi jest trudno zdecydować, czy ja ich nienawidzę, czy im współczuję, czy ich kocham.
Dalsze losy bohaterów to zawierucha wojenna, najpierw wkroczenie Sowietów i okupacja sowiecka, a następnie w czerwcu 1942 r. uderzenie Niemiec na Związek Radziecki i następuje okupacja niemiecka. Sowieci zanim się wycofali mordują tysiące więźniów politycznych w większości Ukraińców.
„Mordy miały okrutny charakter, a ich odkrycie stanowiło wstrząs tak dla miejscowej ludności, jak i dla wkraczających żołnierzy niemieckich oraz słowackich. Dało to Niemcom znakomity argument do uzasadnienia prowadzonych przez siebie represji. Na Ukrainie działały Einsatzgruppe C i D, które (idąc tuż za frontem) miały zadanie likwidować schwytanych komisarzy komunistycznych oraz Żydów”
Dla zwykłych mieszkańców Wołynia okupacja hitlerowska nie wiele różni się od sowieckiej, obecnie najbardziej zagrożeni są żydzi, których eksterminację zarządził Hitler, w ocenie naszych bohaterów miało to przełożenie na późniejsze wydarzenia z lat 1942-1944, szczególnie, że ukraińscy policjanci chętnie uczestniczą w mordowaniu Żydów.
Zagłada Żydów, którzy zamieszkiwali Wołyń i Galicję od pokoleń, właściwie z dnia na dzień pokazała, że na wojnie nie obowiązują żadne moralne zasady. Przywódcy nacjonalistów ukraińskich dostali niczym na tacy dowód, że bezkarnie można się pozbyć całej nacji. Zwykli ludzie często w eksterminacji widzieli możliwość szybkiego i łatwego wzbogacenia się. „Na Wołyniu z niektórych wiosek organizowano wyprawy do miasta, by wzbogacić się przy okazji likwidacji gett. Dla biednej ludności kresowej «przejęcie» ubrania czy podstawowych przedmiotów domowego użytku było dużym zyskiem”
Książka Marii Fredro-Bonieckiej jest bardzo poruszająca, świadectwa ocalałych stanowią cenny dar dla kolejnych pokoleń, ze kilkadziesiąt lat ich już nie będzie, ale ich pamięć o wydarzeniach rzezi wołyńskiej pozostanie i będzie stanowić dowód zbrodni na ludności polskiej. Niektórzy z tych ludzi ciągle nawet po siedemdziesięciu latach od tych wydarzeń nie potrafi wymazać traumy jakiej doświadczyli.
data wydania: 28 września 2016
ISBN: 9788328026902
liczba stron: 320
kategoria: literatura faktu
język: polski
W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.