Idziesz do sklepu wchodzisz w dział z napojami, a tam ogromny wybór wody mineralnej najróżniejszych marek. Nalepki na butelkach ukazują wysportowanych ludzi uzupełniających płyny podczas treningu. Zdrowy tryb życia bije prosto w oczy. Nawet niektóre firmy zmieniły kształt butelki na podobny do hantli, aby można je było wykorzystać do domowej siłowni. Dla nieprzekonanych mamy jeszcze twarde dane, certyfikaty instytutu Matki i dziecka i kampanie promujące wypijanie przynajmniej 1,5 litra wody dziennie. Konkurencja też nie śpi, MPWIK prowadzi akcje "piję kranówkę". Szklanka wody dziennie i oprócz zdrowia wlewanego w gardło pozostaje kilka złotych więcej w portfelu.
Wszystko to bardzo słuszne, ale czy woda może nam zaszkodzić?
Trochę myślenia i każdy zapewne prędzej czy później wpadnie na historie rozbitków pijących wodę morską. Dzisiaj jednak nie o rozbitkach a konkursie który skończył się tragicznie.
Przenieśmy się do Sacramento w USA i zawodów które odbyły się kilka lat temu. Stacja radiowa KDND-FM postanowiła ufundować Nintendo Wii dla tego z uczestników który wypije największą ilość wody bez wyjścia do toalety. Proste, łatwe i przyjemne, więc butelki w dłoń i do dzieła! Duże pragnienie i determinacja dodatkowo pęcherz ogromnych rozmiarów i nowy sprzęt do grania jest już mój. Tak pomyślała właśnie młoda kobieta 28-letnia Jennifer Strange matka 3 dzieci biorąc udział w konkursie. Faktycznie bardzo zależało jej na wygranej bo zajęła 2 miejsce wypijając aż 7,5 litra wody ostatecznie zgarniając bilety do kina. Zdumiewające przyznaję, niestety ten konkurs skończył się dla niej tragicznie! Po powrocie samochodem do domu zaczął ją nękać przeszywający ból głowy, w kilka chwil rozwinęła się śpiączka z której niestety już nigdy się nie wybudziła. Pytanie tylko dlaczego młoda dziewczyna umiera po wypiciu zdrowej wody?
Zastanówcie się przez chwilkę i zapraszam do dalszego czytania.
Tower Bridge (Sacramento, Kalifornia)
Tu przyda nam się stare powiedzenie "Co za dużo to nie zdrowo". Popatrzcie na skład jonów podany na etykiecie. Dla przykładu wrzucam zdjęcie popularnej Cisowianki w której dla podpowiedzi jony sodowe są podkreślone na czerwono.
A teraz porównajmy to do 0,9% NaCl "soli fizjologicznej potocznie znanej "kroplówką". Czyli płynu imitującego osmolarność naszego osocza. Czytając charakterystykę produktu leczniczego znajdujemy:
1l roztworu zawiera 9g NaCl = około 3,5gNa
11mg vs 3,5g Na w jednym litrze
Ta różnica oznacza, że po wchłonięciu wody w jelitach do organizmu dostaje się duża ilość wody o niskiej zawartości sodu (głównego pierwiastka odpowiedzialnego za ciśnienie osmotyczne krwi). Powoduje to, że osmolarność osocza spada. Upraszczając niskie stężenie sodu (hiponatremia) w osoczu sprzyja transportowi wody do wnętrza komórek.
Komórki zaczynają puchnąć!
Najważniejszym wnioskiem z tych całych rozważań jest to że woda gromadzi się tam gdzie nie powinna, czyli między innymi w głowie. Obrzęk mózgu to niestety najgorsze powikłanie niskiej zawartości sodu we krwi. Stan ten nazywany "zatruciem wodnym" objawia się również obrzękami na kończynach i przesiękami do jam ciała np. "wodobrzuszem".
Podsumowanie
Pewnie napędziłem kilku osobą stracha tymi słowami powyżej, ale nie martwcie się w naszym organizmie mamy dwóch strażników którzy wyratują nas z takiej sytuacji. Mowa oczywiście o nerkach. Potrafią one przefiltrować w ciągu doby nawet 120 litrów osocza!!! Wyrzucają to czego jest nadmiar i zatrzymują to co dla naszego organizmu istotne. Jednak 7 i pół litra płynu bez elektrolitowego w ciągu kilku minut to zdecydowanie za dużo. Pomimo, że nie ma górnych granic zalecanego spożycia płynów to można znaleźć informacje aby nie przekraczać 4-5 litrów dziennie. To wszystko ulega zmianie w zależności chociażby od temperatury czy wysiłku fizycznego. Jestem też przekonany, że wypicie dużo większej ilości wody w ciągu dnia nie zaszkodziłoby zdrowiu jeżeli rozłożyć je odpowiednio w czasie. Dla nieświadomych problemu nadmiernego spożycia wody zachęcam do przeczytania o przypadkach śmierci wśród maratończyków którzy nadmiernie uzupełniali płyny podczas biegu!(link)
Nieszczęsna uczestniczka konkursu radiowego mogła także posiadać chorobę nerek z której istnienia nie zdawała sobie sprawy, a doprowadziła ona do tak dramatycznego przewodnienia. Nie zmienia to faktu, że organizatorzy konkursu nie popisali się ostrożnością i tak też uznał Amerykański sąd przyznając rodzinie zmarłej Jennifer 16 milionów dolarów. Pieniądze nie wrócą życia, ale niech jej historia przyniesie coś dobrego i pozwoli nam nauczyć się na tych błędach!