Nie tak dawno musiałem uśpić mojego kota, okazało się że ma guzy na nerkach i ogólnie jego stan był już bardzo zły. Choroba postępowała bardzo szybko, tak na prawdę na początku myślałem, że to tylko zatrucie pokarmowe i stąd kot nie miał apetytu, praktycznie tylko pił, ale z czasem jak zapadły mu się boki i pojechaliśmy do weterynarza, to diagnoza była tylko jedna. Oczywiście weterynarz przedstawił nam opcję chemioterapii, ale co jest przy tym ważne, to że kot będzie wydalał z siebie tę chemię, każdą możliwą drogą. Ze względu na ciążę żony oraz obecność córki w domu, zdecydowaliśmy się, że będzie to zbyt ryzykowne dla naszego zdrowia, aby leczyć go w domu.
Oprócz tego jakiś czas temu miałem w domu kilka szczurów, u każdego z nich po jakimś czasie pojawiały się guzy. We Wrocławiu jest jedna klinika, która zajmowała się wycinaniem nowotworów i ogólnie każda z operacji była udana. Niemniej jednak doświadczenie pokazało, że niedługo potem pojawiały się nowe guzy i koniec końców szczurki były usypiane. Z perspektywy czasu, wiem że było to niepotrzebne męczenie zwierząt.
RE: Nowotwory u psów i kotów - leczyć, ratować za wszelką cenę... czy odpuścić