Pobudka o 11:30 po czterech godzinach snu. Szybkie śniadanie, kawa i prosto do Bielska na objazd sklepów. Najpierw Leroy Merlin, gdzie przede wszystkim chciałem skonsultować projekt kuchni, który wcześniej przygotowałem na ich stronie. Chcieliśmy zobaczyć, czy wzór i kolor frontów na żywo wyglądają tak samo dobrze jak na zdjęciach — wyglądały jeszcze lepiej. Wybraliśmy też blat i uchwyty.
Nic innego ciekawego w Leroy nie znaleźliśmy, więc pojechaliśmy jeszcze do Castoramy. Tam udało się wstępnie wybrać dwa rodzaje paneli podłogowych, które by nas interesowały, oraz lampy do kuchni. Nigdzie nie znaleźliśmy płytek, które pasowałyby do mebli kuchennych w stylu retro/angielskim.
Mamy już ten plus, że na bieżąco, z miesiąca na miesiąc, kompletowaliśmy sprzęt AGD. Już wcześniej kupiliśmy lodówkę i kuchenkę. Dzisiaj dotarła mikrofalówka — wszystko w stylu retro. Początkowo ten pomysł średnio mi się podobał, ale zaufałem żonie i teraz jestem mega zadowolony. Te sprzęty się wyróżniają i wyglądają rewelacyjnie. Do tego jeszcze retro okap i będzie pięknie. Zmywarka już całkowicie w zabudowie. Jedyne, co mi się naprawdę nie podoba, to gniazdka i włączniki w takim stylu, ale już to jakoś przeżyję. Kuchnia to nie moje królestwo. Ja zaszaleję w salonie 😁. Sprzęt audio już wybrany.
Po sklepach poszliśmy jeszcze coś zjeść, bo takie kilkugodzinne chodzenie wzmogło apetyt. Wybraliśmy Bistro Kryjówka, gdzie zjadłem jednego z najlepszych burgerów ever. Mają ogólnie mały wybór dań, ale z doświadczenia wiem, że im mniej specjałów, tym bardziej dopracowane i smaczne. Oni mają tylko jednego burgera, ale za to jakiego!
Po powrocie od razu do łóżka i udało się jeszcze złapać godzinkę snu, co daje w sumie 5 godzin spania po wczorajszej nocce. Póki co jest ok, ale do rana daleko.