Załatwiłem część spraw, których wczoraj mi się nie udało przez brak telefonu. Uzgodniłem ze znajomym, jakie okno balkonowe chcemy, podałem wymiary i dostałem błyskawiczną wycenę. Chciałem początkowo wymienić wszystkie ona na piętrze, ale teść mnie za to skarcił, mówiąc, że to nie jest w ogóle teraz potrzebne. I miał rację. Usiadłem na chwilę, żeby się nad tym zastanowić i tak... Okna na parterze też kiedyś będzie trzeba wymienić. Na poddaszu również. I w piwnicy. Ileż tu jest tych jeb.... okien. Bez sensu jest wymieniać tylko na piętrze i mieć wszędzie okna z innej parafii, od innego księdza. Dobrze, że są ludzie, którzy potrafią przystopować moje zapędy. Okna balkonowego jednak nie odpuszczę. Aktualnie są tu stare, podwójne, gnijące już drzwi drewniane, przez które nie dość, że bije chłód to jeszcze w całym pokoju jedzie smogiem! A poza tym nie mogę na nie patrzeć.
Oprócz tego dogadałem się z facetem od remontu. Powiedział, że albo zaczynamy od poniedziałku albo dopiero końcem lutego, bo mają jeszcze inną robotę nagraną i nie mogą sobie pozwolić nawet na jeden dzień braku ciągłości prac. Ja bym wolał zacząć od końca lutego. Dwudziestego lecimy na trzy noce do Bergen, a oni prawie mogliby zacząć chwilę po naszym powrocie. Na spokojnie byśmy wszystko przygotowali, zamówili, zaplanowali. Ale nie. Trzy na cztery osoby w domostwie są za poniedziałkiem, więc co ja mogę. Już widzę, jak to będzie teraz wyglądało. Wypadałoby mi wziąć miesiąc urlopu, żeby na bieżąco wszystko ustalać. My nawet rozmieszczenia gniazdek nie mamy jeszcze zaplanowanego, a robimy całą instalację na nowo. Ale może warto iść na żywioł i mieć to z głowy? Jak myślicie?
Kilka mniej istotnych spraw jeszcze ogarnąłem w tym obiad na dwa dni (no może ten obiad jest istotny) i było trzeba zbierać manatki do roboty na drugą zmianę. A w robocie zleciało jak z bicza strzelił i nie pamiętam kiedy ostatni raz tak dobrze tam funkcjonowałem. Pamiętacie jak pisałem ostatnio o wrażliwości na hałas? Cały dzień w domu i częściowo w pracy chodziłem ze słuchawkami z ANC (aktywna redukcja hałasu) i co? Inny człowiek. Rozmowny, pożartować można a i kierowanie maszyną szło jak po maśle. Nie można było na to wpaść 15 lat temu he? Powtórzę sie - lepiej późno niż wcale.
Po robocie ukołysałem padniętą żonę i zasiadłem do posta. Póki co moja fotograficzna pasja zostaje chyba zawieszona. Nie będę miał czasu na to, a i czuję, że nadchodzi foto kryzys. Na przestrzeni 8-9 lat, od kiedy robię zdjęcia średnio raz w roku dopada mnie taki kryzys. Najdłuższy trwał prawie rok! I czuję, że zbliża się kolejny. Pokłady kreatywności czas zregenerować. Będą mi potrzebne w Bergen! Liczę tam na ładne krajobrazy. Żona wykupiła rejs statkiem przez fiord, ja znalazłem ciekawe szlaki trekkingowe, a i oczywiście liczę na zielone wstęgi wędrujące po nocnym niebie. Żadnego wyjazdu nie wyczekiwałem tak jak tego. Najbardziej ciągnie mnie do takich terenów. Odległych, otoczonych górami i naturą. Ogólnie do Skandynawii czy np Islandii. Mógłbym zamieszkać na Lofotach. Przysięgam. Mimo, że nie toleruję mrozów. Tam to by się zmieniło. Hej.
Jeden z moich top House'owych kawałków ever.