Dzień dobry,
Nie jestem ekonomistą. Proszę podchodzić do tego postu z dystansem. Nie twierdzę, że mam rację w jakimkolwiek kontekście, po prostu naszło mnie takie przemyślenie.
aktualnie coraz więcej ludzi (szczególnie tych z bogatszej połowy społeczeństwa) dąży do posiadania dochodu pasywnego.
Można wręcz mówić o modzie na dochód pasywny. A Ci, którzy do niego nie dążą, są czasem postrzegani jako nieporadni/mający niewłaściwe plany.
Tylko jest jeden problem - nie jest fizycznie możliwe, żeby wszyscy ludzie mieli dochód pasywny. Nie jest nawet możliwe, żeby dwie piąte ludzi miała dochód pasywny stanowiący >1% ich dochodu.
Czy pewnego dnia nie zabraknie "mocy sprawczej", z powodu wszechobecnego dążenia do dochodu pasywnego?
Nie jest możliwe fizycznie, żeby wszyscy ludzie byli bogaci. Nie jest możliwe, żeby wszyscy wygrywali w sporcie lub grze komputerowej. A im większy jest dochód pasywny najbogatszych, tym mniej potencjalnego dochodu pasywnego zostaje dla pozostałych (bo możemy założyć, że maksymalnie X% dochodu światowego może być dochodem relatywnie pasywnym dla beneficjentów tego dochodu).
Kto będzie wykonywał całą faktycznie istotną pracę, gdy zbyt wiele osób przejdzie na dochód pasywny (a dochód pasywny najbogatszych będzie rosnąć dowolnie mocno)? Przez faktycznie istotną pracę rozumiem - produkcję produktów, wykonywanie usług, transport, itd. Wstawienie reklamy-zdjęcia na instagram nie należy do tej grupy.
Życzę miłego dnia.