31 osobowa klasa jedzie na wycieczkę do kina. Są 3 możliwe filmy do wyboru - A,B,C.
Każdy uczeń ustawia sobie te 3 filmy w kolejności w jakiej chce je obejrzeć - czyli ten na pierwszym miejscu chce najbardziej, a na trzecim najmniej.
15 uczniów wybiera kolejność: A,B,C
Kolejnych 15 wybiera: B,C,A
Ostatni wybiera: C,A,B
Załóżmy, że kino wycofuje z repertuaru film A. Skoro 16 uczniów woli A od B, 16 też woli C od A, to wydawać by się mogło, że C będzie lepszym wyborem niż B po wycofaniu filmu A.
Tyle, że jeśli wtedy wybierzemy film C, to tylko 1 z 31 uczniów będzie zadowolony z tego wyboru - ostatni uczeń. 30 uczniów woli film B od filmu C.
Osobiście uważam, że w wyborach prezydenckich powinna obowiązywać zasada takiego głosowania jakie przedstawiłem. Jeśli będzie startować 10 kandydatów, to powinniśmy stawiać 10 punktów temu którego najbardziej chcemy, 9 drugiemu w naszym upodobaniu,..., w końcu 1 punkt temu kogo najbardziej nie chcemy. O zwycięstwie decydowałaby liczba punktów - zwycięzcą nie musiałby być ten, kto otrzymał najwięcej dziesiątek.
Taki sposób oczywiście nie nadawałby się do wyborów parlamentarnych gdzie są dziesiątki kandydatów na każdej liście.
Podobnie: jestem wielkim przeciwnikiem programu 500+, ale skoro już jest to popieram żeby był na każde dziecko a nie od drugiego, mimo że z pierwszego zdania mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, że skoro jestem jego przeciwnikiem to powinienem być przeciwny temu.