Taka refleksja odnośnie Bitcoina i tematu ETF.
Zaczynam myśleć, że cała sprawa ETF z BTC to tylko zagrywka rządów które starają się pozostać istotne w nowej cyfrowej gospodarce.
Rola jaką odgrywa SEC jest tylko próbą przekonania nas, że potrzebujemy ich akceptacji, aby BTC wystartował i niestety ludzie kupują to. Cena powinna wzrosnąć, gdy odrzucą ETF, jeśli oczywiście ludzie zdadzą sobie sprawę z tego, co się dzieje.
Ludzie łykają rzadowe gówno, są posłuszni, rozmowa przy piwku to jedno, ale kiedy faktycznie trzeba się postawić , wszyscy zamieniają się w kurczaki, pomocni w 100%, dobrzy obywatele, a rząd staje się wtedy super.
Tak jak w szkole, kiedy cała klasa zgadza się na konfrontację z głupim nauczycielem, ale na końcu jesteś tylko ty tym, który podnosi głos , reszta siedzi cicho, patrząc w podręczniki
Kto potrzebuje ETF ?
Nie my. Wall Street i banki. Nic dziwnego, że próbują kontrolować krypto, ale zaskakujące jest to, jak większość ludzi krypto uważa, że ich zaangażowanie jest pozytywne. To miała być waluta dla ludzi.
Większość gra , ale kiedy przychodzi co do czego ta sama większość siedzi cicho. Ci, którzy są prawdziwi, zostają wybrani i ukrzyżowani.
87% ludzi zrobi to, co robi większość z nich. Pomimo świadomości, że to jest złe.
Dla tego jesteśmy nowymi elitami, prawda? ponieważ nie dajemy się większości ...
Moim zdaniem ETF przejdzie prędzej czy póżniej. Nie mają już wyjścia a zagrywki SEC to taka kokieteria i wożenie nas gora dół. Powinnismy robic swoje bez nich. Wtedy to my dyktowalibyśmy warunki a nie oni. Stalibysmy się niezalezni.