Ale nic jest na to sposób. Postanowiłam sobie sprawić troche słońca na codzień.
To znaczy zakupiłam sobie taki trudno nie zauważyć żółciuni, żółciutki wyglądający jak żółteczko fotel...
Dużo by pisać ale jedno zdjęcie odda piękno i ostrość tego przepięknego mebelka.
Siedze sobie teraz na tym tronie, przykryta moim kocykiem i czuje się jakbym sobie w słoneczku siedziała. Tak taka mała rzecz a cieszy i to jeszcze jak. Biorąc pod uwage to że za oknem leje i leje deszczem. Ale to nic mnie taka pogoda nie rusza bo od paru dni jak tylko sobie wchodze do domu i rzuce okiem na moje żółciutkie fotelątko to odrazu mi się cieplej i raźniej robi i raczej nie moge powstrzymać najszczerszego uśmiechu na buzi. Tak na mnie działa mój słoneczny fotelik.
Buziaki dla wszystkich
od Gosi :)