Jak zwykle, acz tym razem z małym poślizgiem - czas podsumować ostatnie UFC i rozliczyć typowania. Gala absolutna petarda! Chyba najlepsza w tym roku, póki co. Nie było starć, które byłyby nudne czy rozczarowujące. Ba, nawet starcie Priscila Cachoeira kontra Gina Mazany, które wydawało się być za słabe na galę numerowaną dostarczyło masę emocji. Fenomenalny pojedynek dali Lando Vanata i Mikael Grundy. Każde z tych nazwisk warto obserwować. Ale przejdźmy do rozliczeń typowanych walk.
Andrea Lee - Antonina Shevchenko: Trafione.
Koncert w wykonaniu Lee. Była lepsza w każdej płaszczyźnie. Była szybsza, bardziej agresywna a przede wszystkim, silniejsza. Zawalczyła zgodnie z moimi przewidywaniami, tyle że zdecydowanie lepiej. Typowałem stosunkowo wyrównaną walkę i wygraną "KGB" przez decyzję. Tymczasem Shevchenko nie miała wiele do powiedzenia. W końcu Amerykanka pod koniec drugiej rundy wygrała przez poddaanie.
Co dalej? Dobrą rywalką dla Andreii byłaby Araujo, która, również przegrała na tej gali, bądź wygrana z walki prospektek Barber - Maverick. Co do Antoniny, chętnie zobacze ją w starciu z Tracy Cortez, dla której byłaby dobrym testem.
Souza - Muniz: Trafiony
Żadnego zaskoczenia. Byłem tu pewien wygranej Muniza przez poddanie i tak się stało. Brutalnie złamał rękę "Jacare".Walka bez historii. Właściwie od początku był to miss match. Souza powinien już zakończyć karierę. Kolejny weteran, który już nie daje rady i szkoda jego zdrowia. Co do Muniza, mam dwie propozycje. Pierwszą jest Brendan Allen. Byłoby to bardzo ciekawe starcie zapasów z BJJ. Drugą opcją byłby przegrany walki Tavers - Akhmedov. Aha no i jeszcze, jak zwykle Kevin Holland.
Barboza - Burgos: Pudło
Jak przewidywałem, starcie okazało się jednym z najlepszych na karcie. Nie wiem tylko co mnie podkusiło by dać to na kupon. Co to ja mówiłem? Że Barboza stary i nie radzi sobie pod presją? Że ma efektownie wyglądające ale nieprzemyślane akcje? Że nie wytrzyma presji Burgosa? Panie Barboza, przepraszam. "Junior" zaprezentował się rewelacyjnie. Być może to jego najlepsza walka w UFC. Owszem, Brazylijczyk miewał może i bardziej spektakularne występy jednak tym razem coś się zmieniło. Od początku była chłodna kalkulacja, świetna praca na nogach i ataki w odpowiednim momencie. Zamiast rzucanych bez pomysłu obrotówek, po których często się odkrywał, zabójcze lowkicki. Ta zmiana wyraźnie zaskoczyła też Burgosa. Amerykanin zupełnie nie potrafił znaleźć recepty na genialnego tego dnia "Juniora". W końcu, w trzeciej rundzie doszło do wybuchu bomby z opóźnionym zapłonem. Shane zostaje trafiony prostym w szczękę i po chwili pada. Nie wiem czy był to efekt kumulacji wszystkich ciosów, czy Barboza trafił idealnie w punkt, ale wyglądało to kozacko.
Aż się prosi o walkę Edsona z Gigą Chikadze. Byłby to fenomenalny, stójkowy bój. Co do Burgosa, moim zdaniem facetowi przyda się dłuższa przerwa. Mocno oberwał i szybki powrót może mu jedynie zaszkodzić.
Chookagian - Araujo: Pudło
Pani Katlyn, brawa! Genialnie rozegrany pojedynek. Przede wszystkim niesamowita wytrwałość w drugiej rundzie gdy "Vivi" założyła jej duszenie zza pleców. Amerykanka uwypukliła wszystkie swoje atuty. Genialnie pracowała na nogach, zmieniała kąty ataku i wzorowo wykorzystała przewagę zasięgu. Mam wrażenie, że od ostatniej walki dojrzała. Nie dawała się tak łatwo trafiać. Wyczekała i wypompowała rywalkę. Dokładnie tego zabrakło Araujo. Przede wszystkim złe zarządzanie siłami. Zbyt dużo mocno bitych i niecelnych ciosów. Przełożyło się to na brak sił w trzeciej rundzie. Jeśli Brazylijka nie poprawi szeroko pojętego fight IQ, nie wykorzysta swojego potencjału. A moim zdaniem nadal ma papiery na pretendentkę do pasa.
Co dalej? Sprawa wydaje się dość prosta. Dla Chookagian najlepszą opcją wydaje się wygrana walki Maia - Eye. Wtedy dojdzie do ciekawej walki dwóch byłych pretendentek. Co do Araujo, jak pisałem chętnie zobaczę ją z Andreą Lee.
Ferguson - Dariush: Trafiony
Akurat w tym typie bardzo chciałem się mylić. Stety, niestety potwierdza się teza, że to już nie ten sam Ferguson. Został całkowicie zdominowany. Owszem, wykazał niebywałą odporność i charakter, gdy Dariush założył mu dzwignie na kostkę. Tylko co z tego, skoro zupełnie nie istniał w ofensywie? Przykro się na to patrzyło. Jeszcze niedawno facet słynął z ekscytujących pojedynków i efektownych akcji. Tego dnia był zupełnie bezradny. To była różnica klasy, a może i nieco więcej. Nie ja jestem od kończenia komukolwiek kariery, ale według mnie to ten moment. Serce i dusza wojownika czuje, że może jeszcze walczyć ale organizm mówi "pass". Tony wszedł na ścieżkę Andersona Silvy i Robbiego Lawllera. Szkoda, mógłby jak GSP zakończyc karierę we właściwym momencie. Wyjątkowo nie chce pisać o kolejnym rywalu. Ktokolwiek by to nie był, dywizja lekka jest wypakowana kozakami. Tak dysponowany "El Cucuy" nie ma szans nawet z zawodnikami spoza 15.
Ale, oddajmy cesarzowi co cesarskie! Beneil Dariush wbija do top 3. Potwierdza tym samym, że był mocno niedoceniany, a to bardzo dobry zawodnik. Co dalej? To jasne, Justin Geathje. Wygrany z takiego pojedynku powinien być kolejny pretendentem - po wygranym Poirier - McGregor pretendentem do pasa.
Oliveira - Chandler: Trafiony
Jeśli chciałbym kogoś zachęcić do MMA, dlaczego warto oglądać obecnych zawodników, puściłbym mu ta walkę. Co to było! Oliviera próbujący poddania. Chandler rzucający sie w tył! Następnie Amerykanin przechodzi do ataku i trafia czysto. Brazylijczyk niemal cudem, broniąc się inteligentnie przetrwał pierwszą rundę. Ta szarża wyraźnie kosztowała Chandlera wszystkie siły. Do drugiej rundy wyszedł zupełnie wypompowany i Oliviera dokończył robotę kilkoma prostymi. W około siedem minut mieliśmy absolutnie wszystko! Próbę poddań, walkę "o życie" i comeback. Starcia mistrzowskie często mają to do siebie, że bliżej im do partii szachów, niż emocjonujących batalii. Nie tym razem.
Mamy nowego mistrza. "Do Bronx" w pełni zasłużył na tytuł i czuję, że prędko go nie odda. Pokazał, że jest zawodnikiem kompletnym. O świetnym BJJ wiedzieli wszyscy. Tej nocy pokazał też, że ma szczękę z tytanu, oraz dobry cios. Pierwsza obrona będzie oczywiście z wygranym starcia Poirier - McGregor. Osobiście nie wydaje mi się by Irlandczyk, czy Amerykanin mogli odebrać Olivierze pas. A co z Chandlerem? Prosi się o walkę z Tonym Fergusonem. Zwłaszcza, że podobno "Iron" wcześniej odrzucił taką ofertę.
Podsumowując: 4 trafione typy do 2 pudeł. Jak na tak bliskie zestawienia, uważam to za dobry wynik. Zwłaszcza przy tak wyrównanych starciach. Oczywiście będą kolejne typowania i analizy. Jutro, bądź w czwartek, tradycyjnie zapowiedź weekendu. Na dniach przejadę się też po KSW i powiem dlaczego freakfighty na FEN mi nie przeszkadzają.
Do przeczytania!
Źródło: https://ipla.pluscdn.pl/dituel/cp/y7/y7sksuooywkcv2u2i6haim5gzeg3wcao.