Czy Rosjanie protestują przeciwko wojnie w Ukrainie?
To nie jest tak, że nie protestują albo nie chcą protestować. Oni chcą, ale nie protestują, bo się BOJĄ. W wielomilionowych miastach powinno wychodzić na ulicę dziesiątki albo i nawet setki tysiące ludzi, a wychodzi po kilkaset. Ludzie boją się protestować, bo każde protesty są pacyfikowane, a ich uczestniczy zatrzymywani. Wszystko to wielka ustawka. Policja wie, gdzie i o której godzinie ludzie zbierają sie na protesty. Odpowiednio wcześniej przyjeżdżają radiowozami i podstawiają autobusy dla transportu zatrzymanych. A zatrzymują wszystkich. Bez wyjątku. Jesteś w grupie protestujących - jesteś niebezpieczny. Przechodziłeś tylko obok? Nie ważne... jedziesz na dołek. Nikt nie zadaje pytań. Kiedy zatrzymanych jest już tyle, że autobusów brakuje, to kończy się łapanka. Pozostali mają szczęście, ale nadal są otoczeni policją. Zatrzymani spędzają noc w areszcie. Na następny dzień stają przed sądem. Kara: 15 dni aresztu albo 10000-20000 rubli (400-800zł). Jeśli obejrzycie jakiekolwiek filmy z protestów z Moskwy czy Petersburga to zauważycie, że prawie nikt nie ma żadnych transparentów, a protestowanie ogranicza się do okrzyków. Dlaczego? Bo jak tylko jakiś się pojawi, to w mgnieniu oka podchodzą mundurowi i go zabierają. Nawet nie koniecznie aresztują trzymającego, potem i tak pojedzie autobusem razem z innymi. Taka polityka.
Sam chętnie wziąłbym udział w takich protestach, ale jako nie-obywatel mogę mieć przez to jeszcze większe problemy. Zwłaszcza, że jestem obywatelem "złej" strony...
źródło: https://www.youtube.com/c/rferlonline
Czy jest szansa na większe protesty?
Antyputinowscy oligarchowie w socjalmediach zachęcają do udziału w protestach. Największy jest szykowany na 6 marca. Jak na razie sankcje bardzo słabo uderzają w zwykłych obywateli. Produkty ze sklepowych półek nie znikają (choć da się zauważyć zwiększony popyt na kasze i ryż), ceny podstawych produktów jeszcze są w normie. Zdrożała tylko elektronika, ale tego nie kupuje się codziennie. Zamknięte są już IKEA i H&M. Dolary i euro w kantorach stoją dużo drożej niż oficjalny kurs. Za kupno dolarów banki biorą 30% (sł: trzydzieści procent) prowizji. Karty VISA i MasterCard większości rosyjskich banków działają. SWIFT zablokowano takim bankom, których nawet nazwy wcześniej nie słyszałem... To wszystko, jak na razie, za mało by pobudzić obywateli do buntu. Jednak uważam, że jeszcze przyjdzie na to czas. Ceny będą drożeć, poziom życia będzie spadać, a narastająca cenzura i ograniczenia dadzą o sobie znać.
Poza tym:
- Komanda Nawalnego deklaruje, że będzie płacić za mandaty uczestniczących w protestach.
- 11 tys lekarzy podpisało otwarty list do Putina przeciwko wojnie. Podobny list wystosowali wysoko postawieni prawnicy i adwokaci.
- Za szerzenie dezinformacji na temat "specjalnej operacji w DNR i LNR" grozi do 15 lat więzienia.
- Roskomnadzor ogłosił, by wszystkie media brały informacje tylko z oficjalnych rządowych źródeł.
- Radiostacja "Echo Moskwy" została zamknięta za szerzenie dezinformacji.
- Zablokowano już dostęp do rosyjskiego BBC. Facebook i Twitter wbrew plotkom nadal działa (pewnie do czasu...).
źródła:
https://forsal.pl/swiat/rosja/artykuly/8370513,ponad-11-tys-rosja-lekarze-podpisalo-list-protest-przeciwko-wojnie.html
В гостях у Гордона
https://www.bbc.com/russian/news-60594110