Dzisiejsza notka nie będzie może zbyt długa, ale z pewnością treściwa i każdy mi przytaknie. Dlaczego? Bo to jest sprawa, z którą można się spotkać codziennie na zakupach w jakimś markecie czy na targu. Nie trzeba zresztą wychodzić z domu, bo z tym samym mamy do czynienia w radio czy w telewizji.
Niespodzianka
Może zacznę z innej strony... Załóżmy, że urodziło ci się dziecko. Chcesz mieć jakąś pamiątkę z tym związaną i składasz zamówienie na metryczkę dziecka, bo ładnie to będzie wyglądać na półce. Po jakimś czasie dostajesz przesyłkę, otwierasz, a tam:
Gram? Chyba w Tomb Rider...
Już chyba wiadomo, o czym będę dzisiaj marudzić. Nie o grach, ale o gramach. Zanim przejdę dalej, wyobraźnie sobie taki tytuł filmu:
21 gram? To brzmi wiarygodnie.
Poproszę 2 kilogram ziemniaków
Jak to się dzieje, że ludzie nie mają problemu z (kilo)gramami czy z (deka)gramami, a jednocześnie tak często chcą kupić X gram sera albo Y gram szynki? Czyżby to była próba skrócenia zbyt długiego wyrazu? Niestety niepoprawna forma coraz bardziej się szerzy i jest spotykana na każdym kroku - programy kulinarne, rękodzieła czy codzienne zakupy.
Jeżeli ktoś ma problem z odmianą tego prostego słowa, niech zamieni je w myślach na kilogramy i usunie przedrostek kilo. 21 (kilo)gramów. Proste.
I dzisiaj to wszystko! Jeszcze jedna grafika na koniec:
Poprzednie wpisy
Do następnego
Nie chcesz przegapić kolejnych wpisów? Dodaj mnie do obserwowanych (czyli follow).