Człowiek cały czas tylko siedzi, w końcu praca głównie siedząca, czyli zero ruszania się, a brzuszek niestety rośnie. I chociaż swego czasu dość dużo biegałem (kilka medali wisi na ścianie), to jednak z czasem przyszła kontuzja, potem leń, a na koniec kilka dodatkowych kilogramów. Chęci na razie nie wracają...
I tak oto postanowiłem spróbować czegoś innego, może zacząć pływać? Nigdy nie byłem jakimś wyśmienitym pływakiem, ale byłem w stanie pokonać małe odległości. Decyzja o nowym sporcie była prosta, ale już z wykonaniem trochę trudniej. Całe szczęście z pomocą przyszedł , który tymczasowo udostępnił swój karnet na basen i teraz już nie miałem żadnej wymówki.
Dzisiaj odwiedziłem Termy Jakuba w Oławie i w sumie było to trochę żałosne, gdyby ktoś mnie oglądał to by się trochę pośmiał. Stylem mieszanym w zależności od zmęczenia udało mi się jakoś przepłynąć 20 długości (1 km 500 metrów) w zawrotnym czasie trochę ponad 30 minut. I żeby jeszcze mnie dobić - ten sam dystans moja żona zrobiła w połowę mojego czasu.
wspominał wcześniej o stylu pływania określanym jako total immersion, w którym podobno człowiek o wiele mniej się męczy i dzięki temu jest w stanie przepłynąć o wiele więcej. Dostałem linki do odpowiednich filmików, więc będzie trzeba się z nimi zapoznać i wypróbować teorię przy następnej okazji. Na pewno napiszę o efektach!
Jeżeli chcesz czytać o różnych moim rzeczach po polsku - możesz zacząć mnie followować :)