Lubię mieć zaplanowaną sobotę już we wtorek :) Tym razem padło na Pieniny. Prognozy pogody wolałam wcześniej nie sprawdzać, więc z nadzieją na słońce czekałam na sobotę. Słońce było, dobre towarzystwo również, więc wycieczka bardzo udana!
Mały piechur
Mamy dwóch synów. To dla nas oczywiste, że na wycieczki jeżdżą z nami. Wiadomo, w sezonie letnim jest łatwiej, ale zimą też się da - wystarczy zaplanować trasę tak, żeby po drodze móc w schronisku ogrzać się, nakarmić, zmienić pieluchę ;)
Czasem trzeba było ominąć zalodzony szlak
W minioną sobotę pojechaliśmy do Jaworek (niedaleko Szczawnicy) i weszliśmy szlakiem aż do schroniska pod Durbaszką. Na szlaku dużo lodu, więc nie szło się latwo. Mimo to nasz prawie 2-letni syn nie miał zamiaru wsiąść w nosidło. Maszerował dzielnie i ku naszemu zdziwieniu przeszedł całą trasę w obie strony!!!
Przydałyby się raczki...
Drugi syn, który niedawno skończyl pół roku najpierw podziwiał widoki, a potem wtulił się we mnie i zasnął (w chuście oczywiście). W schronisku chłopaki dostali odpowiednie dla swojego wieku posiłki - starszy na talerzu, a drugi...hmm talerza nie potrzebował ;)
Śpioch w chuście
Zmrożony śnieg+ortalionowe spodnie dziecka=dupozjazd
To był naprawdę piękny dzień. Wszyscy zadowleni, rodzice wypoczęci, bo góry relaksują mimo, że trzeba się trochę pomęczyć wchodząc.
A co tata robi w wolnym czasie? Sprawdza swój wallet oczywiście ;)
Chodźcie na wycieczki z dziećmi. Niekoniecznie w góry, ale jeśli tak jak my kochacie góry, to ten post jest dowodem na to, że można to robić również w zimie.
Widok na Pieniny