Takie jest właśnie moje zdanie proszę Państwa. Bo czym jest życie bez marzeń, bez ambicji i dążenia do celu? Stagnacja, marazm i wegetacja nic dobrego nie przynosi, ciągnie nas jedynie w dół. Żyje się wtedy w zawieszeniu, a nie przeżywa aktywnie i świadomie swoje życie.
Czym są dla Was marzenia? Dla mnie... motorem do działania, nadzieją na lepsze jutro i wiarą w spełnione życie. Czy marzenia muszą być duże? Oczywiście, że nie. Im masz więcej małych tym więcej masz tych małych satysfakcji. W niejednej książce pewnie czytałeś i z niejednych ust słyszałeś, że czasami szczęściu trzeba pomóc. Pomagasz sobie? Robisz coś w tym kierunku? Czy czekasz aż coś stanie się samo?
Wiesz, czasami ludzie mają to szczęście ot tak po prostu nie muszą się napracować, a coś im przychodzi z łatwością. Na całe szczęście nie na wszystko w życiu mamy wpływ...
Każdego z nas otaczają ludzie, którzy to szczęście chcą nam po prostu dać, fenomenem jest to, że bezinteresowanie. Jestem pewna, że każdy z Was może sobie przypomnieć taką sytuację z Waszego życia. To tak tytułem wstępu, bo dziś o tym będzie mój post. O szczęściu, satysfakcji i spełnionym marzeniu.
Jak co roku w listopadzie przychodzi dzień, w którym staję się starsza, można ubolewać albo... cieszyć się prezentami! Pewnego roku nawet nie śniąc sobie o nadchodzącym spełnionym marzeniu, dostałam to co sprawiło, że kapcie mi spadły z wrażenia....Tak!!! Dostałam voucher na skok ze spadochronem ;) Mój mąż, wtedy nie mąż, zaplusował sobie nie powiem, na przyszłe 20 lat :D Teraz czekanie, na lepszą pogodę, bo kto chciałby w listopadzie skakać? Widoczność słaba, zimno, ciemno a poza tym obawiam się, że ze wzgledów bezpieczeństwa czeka się na cieplejszy okres. Ekscytacja rosła z każdym dniem zblizającym mnie do spełnienia marzenia. Cieszyłam się jak dziecko, zachowywałam z pewnością infantylnie ; ) Stało się, dzień zarezerwowany, pogoda wyśniona, jadę... Adrenalina od rana w szczytowych granicach, zenit osiągnie już za chwilę...
Żeby wszystko nie poszło zbyt gładko czekam na skok, z dużym już opóźnieniem, ale nic nie jest w stanie zepsuć mi humoru ;) Nareszcie coś zaczyna się dziać:
Pan instruktor robił wszystko żeby mnie wystraszyć - "o ups, tego chyba nie dopiąłem" i tym podobne teksty niestety dla niego na mnie nie działały i nie dałam mu satysfakcji wystraszenia kolejnej ofiary :)
Dobra, czas na konkrety, dam Wam odrobinę mojego szczęscia, kawałek nieba i radości ;) Zapraszam na krótki filmik.
Muszę przyznać, że w momencie kiedy siedziałam na brzegu awionetki i spojrzałam w dół dopadło mnie lekkie zwątpienie w to co robię ;) Ale po chwili zapomniałam o wszystkich wątpliwościach :)
Udało się Wam spełnić jakieś marzenie? Jeśli tak, co to było? Pochwalcie się ;) W mojej głowie marzeń jest bez liku, będę jednak musiała się trochę postarać by się spełniły. Ale czym jest życie bez marzeń ?