Witaj, świecie... po raz drugi.
Oto i syn marnotrawny powrócił ze swych wojaży. Co spotkało go w trakcie swych przemierzań, co zastał po swym powrocie? Czy rozpoznaje w tym, co dostrzega, choćby i resztki świata, który niegdyś opuścił? Czy świat ten nie zmienił się już za bardzo, albo li czy też on nie zmienił się za bardzo dla świata?
Syn marnotrawny pamięta fascynację rozwojem technologii blockchainowych i nadzieję, jaką w nich pokładał zarówno on, jak i jego pobratymcy. Pamięta świeżość społeczności budowanych wokół wówczas jeszcze nowego i świeżego blockchainu Steem– odległe echo dawnego Internetu, który syn marnotrawny pamiętał sprzed lat, i którego też czuł się wyrodnym dzieckiem. Syn marnotrawny pamięta też Steem-owe spotkania w (jeszcze wtedy) rzeszowskim Królestwie Bez Kresu (), gdzie toczono długie dyskusje, ścierano pomysły i idee, snuto wizje – a wszystko to w doborowym towarzystwie
/
,
,
,
i wielu innych, których nicków już zapewne nie pamięta. Pamięta też nierzadko zakrapiane nie tylko herbatą patos-streamy organizowane w Królestwie.
Wiele wydarzyło się, od kiedy syn marnotrawny odszedł. Świat nie czekał z opowiadaniem historii dalej – doszło do erozji społeczności i jej podziałów, nieuczciwemu wykorzystaniu mechanizmów jej funkcjonowania i ataków na jej fundamentalne wartości. Wiele osób postanowiło zareagować i chronić to, co uważało za słuszne. W ten sposób powstał blockchain Hive, który w założeniu miał być klonem Steem, jednak pozbawionym jego największych wad – nie tylko technologicznych, ale też systemowych i społecznych. To właśnie przyciągnęło syna marnotrawnego z powrotem. Ostatecznie to właśnie społeczność – jej jakość, zasady, aktywność – stanowi największą wartość każdej platformy i to właśnie żywa społeczność była tym, co pierwotnie przyciągnęło go do Steema.
Jednak lata przemieniły też samego syna marnotrawnego. Ale na tę opowieść przyjdzie jeszcze czas.
Cześć i czołem! Dobrze was widzieć i czytać!
Powrót syna marnotrawnego, Rembrandt