Rodzinnie wylegliśmy na słoneczne wypasanie. Mały, Duży i ja. Mijają nas dwie kobiety z wózkami. Dobiegają strzępki rozmowy:
— To ja Ci powiem co jest najlepsze! Hubryhymoptynormalnie gotujesz kochana kaszę mannę na wodzie buhumbudryhy i phmyrytypy … mieszasz, a na koniec dokładasz bjmhdygyhy! Mówię Ci, szybko, tanio, przy dziecku, super sprawa!
Poszły. Nie dosłyszałam.
— Ty, Duży, co dokładam? — zagajam leniwie przeciągając się na ławce
— Whisky. — odpowiada Duży bez cienia wątpliwości — Pół litra whisky!
— Do kaszy manny? Jak?
— Kombinuj.
— A, już wiem! Whisky wlać do kaszy manny, garnek podstawić, wszystko na sitko nad garnkiem przełożyć, odcedzić, kaszę do śmieci wywalić, whisky w kubki przelać i pić dużymi łykami. Szybko, tanio, przy dziecku, super sprawa!